
Stany Zjednoczone bez wątpienia odgrywają kluczową rolę w światowej polityce. Od dekad kreują się na globalnego strażnika pokoju, deklarując obronę demokracji i praw człowieka. Jedni widzą w nich obrońców demokracji, inni zaś gracza stawiającego interes USA ponad globalnym pokojem. Czy w dobie współczesnych działań zbrojnych, takich jak konflikt izraelsko-palestyński, czy też inwazja Rosji na Ukrainę ich działania na rzecz pokoju można uznać za efektywne i w pełni sprawiedliwe?
Stany Zjednoczone od lat są kluczowym sojusznikiem Izraela. Wspierają go finansowo, militarne oraz polityczne. Choć USA deklarują poparcie dla rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego, ich działania – w tym blokowanie rezolucji ONZ krytycznych wobec Izraela – są odbierane jako brak równowagi. Czy można mówić o realnym dążeniu do pokoju, jeśli jedna ze stron konfliktu jest otwarcie faworyzowana?
W przypadku wojny na Ukrainie Stany Zjednoczone pełnią rolę lidera wsparcia militarnego i finansowego. Dostarczają broń, wspierają sankcje przeciwko Rosji i angażują się dyplomatycznie. Dla wielu to przejaw solidarności i obrona porządku międzynarodowego. Inni zauważają jednak, że motywacją może być również interes geopolityczny i osłabienie wpływów Rosji, a nie tylko altruistyczne cele.
Rysunek inspirowany Statuą Wolności – nieoficjalnym symbolem wolności Nowego Jorku i Stanów Zjednoczonych oraz rzeźbą Temidy greckiej tytanidy sprawiedliwości, naturalnych i boskich praw, zwyczajów, zgromadzeń oraz wyroczni sprzed budynku sądowego im. królowej Elżbiety II w Brisbane w Australii.