Konstytucja

11 kwietnia bieżącego roku poznamy opinię rzecznika generalnego Unijnego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie skargi Komisji Europejskiej na zmiany szeroko rozumianego sądownictwa w Polsce, jakie wprowadził w życie w ubiegłym roku obecny rząd i popierająca go większość sejmowa. Komisja poddała w wątpliwość niezależność polskich sądów, niezawisłość sędziów oraz zwróciła uwagę na dyskryminacje ze względu na wiek wymuszającą przymusowe przejście w stan spoczynku sędziów po ukończeniu 65. roku życia. W całym sporze Polska podtrzymuje stanowisko, że organizacja sądów to kompetencja krajowa i oficjalnie odrzuca zastrzeżenia Komisji Europejskiej. Inspiracji do stworzenia rysunku należy oczywiście szukać w obrazie Jana Matejki z 1866 pt. „Rejtan – Upadek Polski”, który przedstawia protest Tadeusza Reytana przeciwko I rozbiorowi Polski na Sejmie Rozbiorowym oraz w plakacie autorstwa Luki Rayskiego pt.”Konstytucja”, który stał się symbolem protestów w obronie wymiaru sprawiedliwości.

Reklamy

Polub tę stronę, aby okazać swoje zainteresowanie.

Spośród grona moich wszystkich znajomych z szeroko pojętych kręgów artystycznych moje zaproszenie do polubienia fanpage’a „Co z tą Sztuką?” przyjęło 35% osób. Wydawałoby się, że znajomi, którym nie są obce zagadnienia, odwołania z historii sztuki i wiadomości kulturalne, w ramach artystycznej solidarności powinni być bardziej skłonni wesprzeć tego typu inicjatywę i okazać swoje zainteresowanie. Jak jednak pokazują statystyki, koledzy/koleżanki artyści skupieni na własnej działalności artystycznej lub dla odmiany sfrustrowani nieustannym brakiem weny, nie są wcale tacy chętni do okazania wsparcia innym „bo jeszcze broń Boże! komuś w przeciwieństwie do mnie wypali jakaś inicjatywa”. Bardziej chyba od całkowitej ignorancji irytują przypadki znajomych artystów/artystek, którzy bez żadnej krępacji zapraszają Cię do polubienia swojego fanpage’a mimo, że nie polubili wcześniej Twojego. Mam nieodparte wrażenie, że ta konkretna grupa znajomych po prostu przekłada wyższość swojej działalności artystycznej nad twórczość innych. Ich mylne mniemanie nie pokrywa się jednak najczęściej z rzeczywistością. Czy również odczuliście kiedyś podobną irytację na własnej skórze?

Na wrocławskiej ASP…

Inspiracją do stworzenia rysunku były falowo pojawiające się na przestrzeni ostatnich lat napisy na łódzkich murach zapoczątkowane w 2012 roku przez anonimowego młodego mężczyznę ukrywającego się ówcześnie pod pseudonimem Jan III Waza. Napisy z bardzo dużą dawką dowcipu zamiast rasistowskich tekstów i wulgaryzmów w humorystyczny sposób imitujące walkę kibiców dwóch zwaśnionych drużyn piłkarskich (RTS Widzew Łódź, ŁKS Łódzki Klub Sportowy) szybko podbiły serca internautów. Pomysł został podchwycony i kontynuowany przez późniejszych naśladowców z mniej lub bardziej śmiesznym rezultatem. Napisy przez lata pojawiały się i być może w dalszym ciągu okazyjnie pojawiają na zniszczonych łódzkich elewacjach zdecydowanie wymagających renowacji. Czy w tego typu performansie dopatrujecie się wartości artystycznych, czy odbieracie go wyłącznie jako akt wandalizmu?

Niezdrowe

W listopadzie bieżącego roku minęła 8. rocznica wprowadzenia zakazu palenia w lokalach gastronomicznych. Według danych GUS konsumpcja papierosów z legalnych źródeł na przestrzeni ostatnich 27 lat skurczyła się o prawie 40 procent. Mimo to z badań Ministerstwa Zdrowia wynika, że wskutek tytoniowego nałogu co roku w dalszym ciągu umiera nawet 67 tysięcy Polaków. Obrazkowe ostrzeżenia na paczkach, rosnące ceny, moda na zdrowy styl życia i restrykcyjne przepisy zakazu palenia w miejscach publicznych zaczynają przynosić coraz lepsze rezultaty. Jak jednak pokazują statystyki suma osób corocznie umierających z powodu chorób odtytoniowych jest nadal przerażająca. Czy macie jakieś pomysły, aby rynek palaczy jeszcze bardziej się skurczył?

Tymczasem u świeżo upieczonych absolwentów ASP…

To smutne, że absolwenci uczelni artystycznych po ukończeniu studiów nie mogą liczyć na solidną formę wsparcia ze strony macierzystej uczelni. Pępowina urywa się z obroną dyplomu i wówczas już samotnie muszą mierzyć się z rynkiem pracy, weryfikując wiedzę i umiejętności nabyte podczas edukacji wyższej z rzeczywistością, która niestety nie jest równie kolorowa. W starciu z codziennością, na własnej skórze przekonują się, że rynek pracy wcale nie czeka na nich z otwartymi rękoma, a zorganizowanie autorskiej wystawy lub udział w wystawie zbiorowej bez kontaktów i patronatu uczelni wyższej jest niezwykle trudnym osiągnięciem. Odbijanie się od drzwi galerii w większości przypadków jest niemal nieuniknione i ostatecznie skazane na niepowodzenie. Na Akademii Sztuk Pięknych / Uniwersytecie Artystycznym tymczasem życie biegnie po staremu. Wykładowcy promują się na kolejnych wystawach w towarzystwie nowych studentów, dla których stanowi to w danym momencie nie lada wyróżnienie. Nie zwracają wówczas uwagi, że stanowią zaledwie tło dla artystycznych poczynań swoich profesorów, skupionych w większości przypadków na swoim wybujałym ego. Rozemocjonowani udziałem w kolejnych wystawach, rozwojem swojego artystycznego CV wierzą, że po ukończeniu studiów ta sielanka będzie w dalszym ciągu trwać, jednak jak się później okazuje niestety nie trwa. Byli wykładowcy z każdym miesiącem coraz bardziej zapominają o swoich byłych podopiecznych, mimo niezwykle serdecznych relacji w trakcie studiów, nie śledzą ich artystycznych poczynań, nie zapraszają do udziału w nowych wystawach, nawet tych rocznicowych, nie oferują jakiejkolwiek formy wsparcia. Wydawałoby się, że każda uczelnia powinna promować sylwetki swoich najzdolniejszych absolwentów, nawet po ukończeniu studiów, jednak jak się okazuje nie jest to w interesie profesorów z uczelni artystycznych, którzy prawdopodobnie nie chcą tworzyć dla siebie jeszcze większej konkurencji na rynku sztuki, mimo, że sami nie osiągnęli na nim większych sukcesów. Wielu absolwentów zrażonych niepowodzeniami w próbie zaistnienia, ostatecznie porzuca marzenia o karierze artystycznej i skupia się na rutynie dnia codziennego. Widok marnujących się talentów, niewłaściwie spożytkowanego potencjału jest zjawiskiem smutnym, ale niestety powszechnym w kręgach artystycznych, a przecież wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.

Wygnanie z Uniwersytetu Artystycznego

W czerwcu bieżącego roku po 2 letnim procesie sąd pracy uznał, że zwolnienie profesora Jarosława Kozłowskiego z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu przez ówcześnie nowo wybranego rektora Wojciecha Horę w 2016 roku było niezgodne z prawem i zezwolił na ponowne przyjęcia profesora w szeregi uczelni. Powodem pozbawienia go pracowni i usunięcia z rady wydziału, podobnie jak w przypadku kilkunastu innych profesorów, było ukończenie przez nich 70. roku życia. Profesor Kozłowski został odsunięty od pracy w wyjątkowo gorącej atmosferze w trakcie zajęć ze studentami, na które wtargnęły władze uczelni. Studenci stając w obronie profesora zaczęli wówczas protestować wobec decyzji rektora. Prorektor, który usłyszał odmowę na prośbę o opuszczenie budynku przez osoby spoza uczelni, prosił zgromadzonych o wylegitymowanie się, grożąc wezwaniem policji. Pomimo werdyktu sądu o ponowne przywrócenie profesora Kozłowskiego na dotychczasową posadę, we wrześniu bieżącego roku w prasie ponownie pojawiają się słuchy o kolejnych zwolnieniach profesorów, którzy ukończyli 70. rok życia, a konkretnie o zamierzeniach likwidacji pracowni prof. dr hab. Izabelli Gustowskiej. W obronie artystki zostaje wystosowany list do rektora, a w październiku zwołany protest tajemniczej nieformalnej grupy artystyczno performatywnej „Żubrzyce Mówimy NIE”, który poruszał dodatkowy problem ilości zatrudnianych na uczelniach artystycznych kobiet, które stanowią ok. 20 procentową mniejszość pracowników uczelni artystycznych. Czy uważacie, że likwidowanie pracowni profesorów kończących 70. rok życia i wysyłanie ich na przymusową emeryturę jest odpowiednim rozwiązaniem, czy zupełnie się z tym nie zgadzacie?

#Obiecuję, że nic nie zmaluję

Kiedy miasta zalewa fala afiszy i plakatów wyborczych usilnie promujących sylwetki kandydatek/ kandydatów w walce o miejsce przy korycie, wiemy że wybory samorządowe zbliżają się wielkimi krokami. W niedzielę 21. października odbędzie się I tura wyborów samorządowych. II tura wyborów na włodarzy (wójtów, burmistrzów i prezydentów miast) przypadnie zaś na dzień 4. listopada. W tegorocznych wyborach rady i sejmiki wybierane będą na 5 letnią kadencję, a nie jak wcześniej na 4 letnią. Zmianie ulegnie również między innymi ograniczenie do dwóch sprawowanych kadencji przez prezydentów miast, burmistrzów i wójtów, którzy do tej pory mogli być wybierani bez ograniczeń w kolejnych wyborach. Zmianie uległa również formuła ordynacji wyborczej. Cztery lata temu dominował system większościowy. Jednomandatowe okręgi wyborcze obowiązywały bowiem we wszystkich gminach z wyłączeniem miast na prawach powiatu. Jesienią 2018 roku zwycięzcy wyborów samorządowych wyłonieni zostaną metodą większościową jedynie w gminach zamieszkałych przez mniej niż 20 tys. mieszkańców. Okręgi o większej liczbie ludności obejmować będzie ordynacja proporcjonalna. Czy wybieracie się na tegoroczne wybory?

Więzień artystyczny

Amnesty International prowadziła w ciągu ostatnich trzech lat międzynarodową kampanię na rzecz uniewinnienia malezyjskiego rysownika znanego pod pseudonimem ”Zunar”, który został oskarżony 3 kwietnia 2015 roku o rzekome znieważenie rządu w serii tweetów, dotyczących lidera opozycji i byłego więźnia sumienia Anwara Ibrahima. Artyście postawiono 9 zarzutów na podstawie ustawy o działalności wywrotowej, co mogło skończyć się wyrokiem długoletniego pozbawienia wolności. Jest to jedna z metod stosowanych przez rząd Malezji do dręczenia i uciszania krytyków władzy. Na szczęście dla artysty pod wpływem międzynarodowej interwencji w sierpniu bieżącego roku został on ostatecznie uniewinniony.

Podobny przypadek w Malezji mogliśmy śledzić w lutym 2018 roku. Sprawa dotyczyła rysownika Fahmi Rezy, którego satyra dotyczyła premiera Malezji Najiba Razaka przedstawionego na grafice jego autorstwa jako klauna o łukowatych brwiach. Grafika stała się niezwykle popularna podczas protestów wymierzonych przeciwko premierowi, który znalazł się w ogniu krytyki w związku ze skandalem finansowym wokół funduszu inwestycyjnego, który założył. Artysta został uznany przez malezyjski wymiar sprawiedliwości za winnego złamania prawa, które zakazuje rozpowszechniania w sieci treści uznawanych za obraźliwe i ukarano go grzywną oraz osadzono w więzieniu. Jak widać w federalnej monarchii konstytucyjnej, która jest ustrojem politycznym Malezji, artyści nie mogą liczyć na taką wolność wypowiedzi oraz twórczości artystycznej jak w naszym Państwie. Na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza w Polsce wszystkie głośne sprawy dotyczące rzekomego popełnienia przestępstwa w związku z rozpowszechnianiem dzieł sztuki zakończyły się prawomocnym uniewinnieniem artystów. Były to między innymi sprawy Doroty Nieznalskiej, Krzysztofa Kuszeja oraz Adama „Nergala” Darskiego. Czy wolność wypowiedzi artystycznej rzeczywiście nie powinna posiadać żadnych granic? Jaka jest rzeczywista skala zjawiska cenzury artystycznej w Polsce, mimo oficjalnie zagwarantowanej przez Konstytucję wolności wypowiedzi oraz twórczości artystycznej?

Warum? (Dlaczego?)

1 wrzesień 1939 roku to data rozpoczęcia największego konfliktu zbrojnego w historii świata – II wojny światowej. Wybuch wojny rozpoczął ostrzał Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte przez niemiecki pancernik Schleswig – Holstein, wraz z agresją wzdłuż całej granicy niemiecko – polskiej. II wojna światowa miała tragiczne skutki dla obywateli państw biorących w niej udział. Straty wśród ludności cywilnej wyniosły łącznie prawie 33 miliony ludzi.

Na rysunku w dacie rozpoczęcia II Wojny Światowej zakamuflowany jest symbol elitarnej niemieckiej formacji nazistowskiej SS (Die Schutzstaffel). Oddziały SS wykazały się wyjątkową brutalnością w czasie wojny, szczególnie w walce z partyzantami. Jednostki te powszechnie były uznawane za elitarne, formacje były jednak zróżnicowane – od doskonale wyposażonych dywizji pancernych, do oddziałów złożonych z kryminalistów. Do końca wojny SS stało się najpotężniejszą organizacją w III Rzeszy. Jej członkami byli najbardziej fanatyczni zwolennicy nazizmu.

Pytanie „Warum?” (Dlaczego?) skierowane jest bezpośrednio do głównego współsprawcy wybuchu wojny – Niemiec. Czy po przełomie i szoku, którym była dla ludzkości I Wojna Światowa (po której pada mit wojny szlachetnej, pełnej bohaterskich bitew), warto było wzniecać największy zbrojny konflikt w historii świata?

Wygrywa Pomarańczowa Alternatywa

W kwietniu bieżącego roku sąd apelacyjny wydał prawomocny wyrok (po siedmiu latach od pierwszej rozprawy) zasądzając odszkodowanie w wysokości 666 tysięcy 666 złotych i 66 groszy na rzecz Waldemara „Majora” Fydrycha, artysty, happenera, opozycjonisty w czasach PRL, twórcy Pomarańczowej Alternatywy. Odszkodowanie za bezprawne wykorzystanie wizerunku krasnala z kwiatem, symbolu ruchu Pomarańczowej Alternatywy jako elementu promocji miasta Wrocław ma wypłacić artyście wrocławski magistrat, który od 2004 roku umieszczał go na pamiątkach i gadżetach. Przedstawiciele miasta od początku procesu zapewniali, że krasnal wykonany na zamówienie grafika wykorzystywany przez nich do promocji miasta nie ma nic wspólnego z ruchem, któremu liderował Fydrych. Mimo, że wyrok jest prawomocny, istnieje jeszcze możliwość odwołania się od niego poprzez wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego. Czy wrocławski magistrat w obliczu zbliżających się wyborów będzie chciał w dalszym ciągu kontynuować proces o naruszenie praw autorskich, czy zmęczony całą sprawą zdecyduje się ostatecznie zamknąć temat krasnoludków i „Majora” Fydrycha? Pozostaje wierzyć, że wieloletni proces przyniesie refleksję na temat znaczenia i ochrony własności intelektualnej i będzie stanowił przestrogę dla innych.