#Sztuka konsumpcyjna

Kto by pomyślał, że w roku 2019 zwykły banan przyniesie tyle kontrowersji w świecie sztuki. Z końcem kwietnia ubiegłego roku rozgorzała afera wokół usunięcia z ekspozycji Muzeum Narodowego w Warszawie pracy współczesnej artystki Natalii LL ”Sztuka konsumpcyjna” (z 1972 roku). Usunięcie prac z wystawy wywołało burzę w internecie oraz lawinę protestów oskarżających dyrekcję muzeum o zapędy cenzorskie. Na znak sprzeciwu powstały między innymi akcje happeningowe polegające na wspólnym jedzeniu bananów przed budynkiem muzeum oraz trend umieszczania w social mediach zdjęć osób konsumujących banany. W grudniu roku 2019 o bananie znowu zrobiło się głośno, tym razem za sprawą pracy instalacji włoskiego artysty Maurizio Cattelana pt. „Comedian”. Przedstawiała ona zwykłego banana przyklejonego do ściany galerii Art Basel w Miami srebrną taśmą, wystawionego do sprzedaży za sumę 120 tys. dolarów, a w ostateczności zjedzonego przez artystę-performera Davida Datuna w ramach performansu „Głodny artysta” na oczach widzów zgromadzonych w galerii. Mimo początkowego szoku personelu galerii okazało się, że dzieło ma certyfikat autentyczności, co oznacza, że właściciele mogą zastąpić banana innym egzemplarzem, co oczywiście następnie uczyniono.

BOLI GŁÓD

W Indiach, kraju kontrastów społecznych i gospodarczych, nędza miesza się z luksusem, a szklane drapacze chmur z basenami na balkonach sąsiadują ze slumsami, dzielnicami nędzy pozbawionymi podstawowej infrastruktury, tonących w śmieciach, gdzie domy budowane są z przypadkowych materiałów jak guma, złom czy śmieci. Bankierzy i finansiści mijają się tu na ulicy z żebrakami. Bollywood to umowna nazwa indyjskiego przemysłu filmowego, powstała ze zbitki słów Hollywood i Bombaj. Rocznie powstaje tu średnio 1000 filmów. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych w skali roku powstaje ok. 600 filmów. To smutne, że w tym samym kraju z największym przemysłem filmowym na świecie w dzielnicy biedy Dharavi w Mumbaju, największym slumsie w Azji, mieszka nawet 1 milion ludzi. Czy Indie mają jeszcze szanse na równomierny rozwój?

Spisek?

Minister kultury Piotr Gliński, pomijając procedury konkursowe, w zeszłym tygodniu wręczył powołanie na stanowisko dyrektora warszawskiego CSW Zamek Ujazdowski, historykowi sztuki Piotrowi Bernatowiczowi. Kojarzony z prawicowymi poglądami, nominowany w przeszłości był między innymi redaktorem naczelnym ogólnopolskiego miesięcznika poświęconego sztukom plastycznym „Arteon”, dyrektorem Galerii Miejskiej Arsenał w Poznaniu oraz prezesem Radia Poznań. Jego nominacja rozwścieczyła grupę artystów o lewicowych poglądach, którzy oficjalnie z obawy o dalszy los instytucji, a nieoficjalnie z lęku o własne interesy, zbierają podpisy pod otwartym listem do Ministra Kultury zarzucając nominowanemu wcześniejszą nieudolną dyrekcję w poznańskiej Galerii Miejskiej Arsenał, konflikt z zespołem galerii, który doprowadził do zwolnienia się z niej merytorycznych pracowników i w konsekwencji przyczynił się do spadku zainteresowania programem galerii. Niepokój autorów otwartego listu dotyczy również rzekomych homofobicznych i antykobiecych treści, które prezentował za swojej kadencji w poznańskim Arsenale oraz przyzwolenia, które udzielał na głoszenie antysemickich poglądów na antenie Radia Poznań przez zatrudniony przez niego zespół pracowników związanych ze skrajną prawicą. W całej nominacji na stanowisko nowego dyrektora najbardziej smuci tak silne mieszanie polityki ze sztuką, obstawianie stanowisk „swoimi ludźmi”, by prezentować twórczość „swoich ludzi”. Kompetencje i doświadczenie pracowników CSW oraz dokonania artystyczne zapraszanych tam twórców ustępują miejsca „słusznym” poglądom politycznym. Wybór Bernatowicza, osoby o tak silnie określonych poglądach, na nowego dyrektora CSW zapowiada w moim odczuciu marginalizowanie artystów spoza kręgów prawicy, którzy nie ukrywają swoich preferencji politycznych, a sztuka moim zdaniem powinna być od polityki niezależna. Na rysunku Piotr Bernatowicz odbierający nominację na stanowisko dyrektora CSW Zamek Ujazdowski z rąk ministra kultury Piotra Glińskiego w satyrycznym świetle, w nawiązaniu do pierwszego gospodarza Zamku Ujazdowskiego Zygmunta III Wazy. Czy uważacie, że nominacja Bernatowicza to „dobra zmiana” dla warszawskiego Centrum Sztuki Współczesnej?

Terroryzm artystyczny

Hasło „bombing”, które jest związane z graffiti, to określenie nielegalnej akcji artystycznej o podwyższonym ryzyku poniesienia przez jej twórców odpowiedzialności karnej za wyrządzone szkody ze względu na mocno upublicznioną lokalizację ich działania. Z całym szacunkiem dla graffiti jako formy wyrazu artystycznego, ale tego typu „bombowe” akcje zdecydowanie nie wpływają dobrze na opinię odnośnie graficiarzy. Projekty o wątpliwych walorach estetyczno-artystycznych i oszpecanie przestrzeni publicznej typografią z pseudonimami danych twórców próbujących zaimponować innym graficiarzom, zwracają uwagę przechodniów, ale chyba tylko swoim najczęściej wątpliwym poziomem artystycznym. Patrząc na tego typu pseudoartystyczne działanie wymyśliłem termin „terroryzm artystyczny”, który moim zdaniem najlepiej oddaje charakter tego typu działań.

Happy End

Konflikt izraelsko-arabski, który po II wojnie światowej stał się ważnym czynnikiem w polityce bliskowschodniej ma charakter etniczny, religijny oraz terytorialny. Obejmuje okres ponad 70 lat politycznych napięć i jawnej niechęci pomiędzy Arabami a Żydami. W wyniku konfliktu w 2002 roku, z inicjatywy Izraela, celem ochrony izraelskich obywateli przed ewentualnymi atakami terrorystycznymi ze strony mieszkańców Zachodniego Brzegu Jordanu rozpoczęto budowę systemu fortyfikacji tzw. „muru bezpieczeństwa”. Przez lata powstają kolejne fragmenty bariery, która docelowo ma liczyć 790 km długości. Budowa muru przez Izrael wzbudziła liczne głosy sprzeciwu ze strony Palestyńczyków oraz światowej opinii publicznej. W 2004 roku Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze określił konstrukcję jako sprzeczną z prawem międzynarodowym nazywając ją „murem apartheidu”.
Czy konflikt żydowsko-arabski ma w ogóle szansę na pokojowe rozwiązanie? Czy doczekamy się czasów, kiedy runie mur między zwaśnionymi narodami? Czy historia ta ma szansę na szczęśliwe zakończenie?

Dużo roboty

W bardzo licznych przypadkach na wyższych uczelniach artystycznych asystenci sprawują pieczę nad pracowniami pod permanentną nieobecność Profesorów. W końcu, żeby objąć po nich stanowiska w bardzo dalekiej perspektywie, pomijając etap doktoratu, habilitacji, itp. trzeba odpowiednio wkupić się w ich łaski i przez lata broń Boże im nie podpaść. Czy gdyby Profesorzy rzetelniej wykonywali swoją pracę potrzebny byłby w ogóle dodatkowy etat dla ich asystentek/asystentów? Czy obowiązki Profesorów są w rzeczywistości aż tak przytłaczające, że muszą posiłkować się dodatkowym stanowiskiem? Może gdyby należycie zajęli się swoimi podstawowymi obowiązkami na państwowym etacie, a nie chałturzyli na prywatnych uczelniach o profilach lub kierunkach artystycznych, mieliby znacznie więcej czasu na edukację artystyczną studentów, za którą w końcu również biorą pieniądze.

Dieta Vegańska

Przy okazji promocji nowego filmu pt.”Polityka”, którego premierę zaplanowano na 6. września 2019, reżyser Patryk Vega bardzo uaktywnił się medialnie. Podczas licznych wywiadów, które udziela, zaprezentował swoje zdecydowanie szczuplejsze, jak zdradza, o ponad 50 kg wydanie. Reżyser zdecydowanie wziął się za siebie, czego po prostu nie da się ukryć i należy docenić jego determinacje.

Budzący już przed premierą ogromne zainteresowanie i kontrowersje film Vegi zapowiada ogromny sukces finansowy. W mediach reżyser odsłania jego kolejne fragmenty i nie ukrywa oczywistych nawiązań do prawdziwych wydarzeń. Były rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz już złożył pozew przeciwko reżyserowi za naruszenie dóbr osobistych na podstawie jednej z publikowanych w filmie scen przedstawiającej go w bardzo negatywnym świetle. Wszelkie kontrowersje jak wiadomo nie od dziś zdecydowanie służą promocji filmu, który miejmy nadzieję w ostatecznym rozrachunku okaże się godny uwagi widzów.

Muza

Nie od dziś wiadomo, że artyści potrzebują inspiracji. Każdy twórca inaczej szuka natchnienia i ma własny sposób na pobudzenie swoich mocy twórczych. W życiorysie sławnych artystów nie brak muz, które inspirowały ich do tworzenia. W zamian za wyzwalanie w nich zapału twórczego dawali im nieśmiertelność, nadając przedstawionym na obrazach boginiom, postaciom historycznym ich twarze. Jak pokazała historia, muzy były nie tylko tematem dzieł, ale również motorami tworzenia. Mimo, że najczęściej pozostawały w cieniu sławnych twórców, na których spływał cały sukces i splendor, odcisnęły trwały ślad na historii sztuki.

To be continued…

Sztuka ulicy w dalszym ciągu wywołuje mieszane uczucia społeczne i budzi sporo kontrowersji. Dawniej utożsamiana z każdym napisem umieszczonym nielegalnie na ścianach cudzych nieruchomości, dziś często wpisuje się w krajobraz współczesnego miasta stając się elementem miejskiej kultury. Problem w postrzeganiu graffiti wynika z faktu, że w dalszym ciągu powstają projekty o dyskusyjnych walorach artystycznych, które najzwyczajniej w świecie kłują w oczy, z drugiej strony zaś wiele realizacji przyciąga uwagę przechodniów i pasuje wizualnie do miejsca swojego powstania. Na samych twórcach spoczywa ciężar by sztuka ulicy postrzegana była jako wartościowy głos, ekspresja artystyczna, a nie jako niepokojąca plaga, która spadła na nasze miasta. Patrząc na uliczne graffiti nie powinno być wątpliwości, że jest sztuką, a nie przypadkiem kolejnym aktem wandalizmu.

Dziewczyna z bananem

Z końcem kwietnia bieżącego roku rozgorzała afera wokół usunięcia z ekspozycji Muzeum Narodowego w Warszawie prac dwóch polskich artystek współczesnych, Natalii LL ”Sztuka konsumpcyjna” (z 1972 roku) oraz wideo performance’u Katarzyny Kozyry pt. „Pojawienie się Lou Salome”(z 2005 roku). Zdaniem nowego dyrektora instytucji prof. Jerzego Miziołka prace były gorszące dla dzieci i młodzieży. Usunięcie prac z wystawy wywołało burzę w internecie oraz lawinę protestów oskarżających dyrekcję muzeum o zapędy cenzorskie. Na znak sprzeciwu powstały między innymi akcje happeningowe polegające na wspólnym jedzeniu bananów przed budynkiem muzeum oraz trend umieszczania w social mediach zdjęć osób konsumujących banany bezpośrednio nawiązujących do prac autorstwa Natalii LL usuniętych z wystawy. Pod wpływem nacisku opinii publicznej dyrektor Muzeum Narodowego podjął ostatecznie decyzję o dalszym eksponowaniu prac do dnia rozpoczęcia prac rearanżacyjnych, które rozpoczęły się z dniem dzisiejszym.