Polub tę stronę, aby okazać swoje zainteresowanie.

Spośród grona moich wszystkich znajomych z szeroko pojętych kręgów artystycznych moje zaproszenie do polubienia fanpage’a „Co z tą Sztuką?” przyjęło 35% osób. Wydawałoby się, że znajomi, którym nie są obce zagadnienia, odwołania z historii sztuki i wiadomości kulturalne, w ramach artystycznej solidarności powinni być bardziej skłonni wesprzeć tego typu inicjatywę i okazać swoje zainteresowanie. Jak jednak pokazują statystyki, koledzy/koleżanki artyści skupieni na własnej działalności artystycznej lub dla odmiany sfrustrowani nieustannym brakiem weny, nie są wcale tacy chętni do okazania wsparcia innym „bo jeszcze broń Boże! komuś w przeciwieństwie do mnie wypali jakaś inicjatywa”. Bardziej chyba od całkowitej ignorancji irytują przypadki znajomych artystów/artystek, którzy bez żadnej krępacji zapraszają Cię do polubienia swojego fanpage’a mimo, że nie polubili wcześniej Twojego. Mam nieodparte wrażenie, że ta konkretna grupa znajomych po prostu przekłada wyższość swojej działalności artystycznej nad twórczość innych. Ich mylne mniemanie nie pokrywa się jednak najczęściej z rzeczywistością. Czy również odczuliście kiedyś podobną irytację na własnej skórze?

Reklamy

Na wrocławskiej ASP…

Inspiracją do stworzenia rysunku były falowo pojawiające się na przestrzeni ostatnich lat napisy na łódzkich murach zapoczątkowane w 2012 roku przez anonimowego młodego mężczyznę ukrywającego się ówcześnie pod pseudonimem Jan III Waza. Napisy z bardzo dużą dawką dowcipu zamiast rasistowskich tekstów i wulgaryzmów w humorystyczny sposób imitujące walkę kibiców dwóch zwaśnionych drużyn piłkarskich (RTS Widzew Łódź, ŁKS Łódzki Klub Sportowy) szybko podbiły serca internautów. Pomysł został podchwycony i kontynuowany przez późniejszych naśladowców z mniej lub bardziej śmiesznym rezultatem. Napisy przez lata pojawiały się i być może w dalszym ciągu okazyjnie pojawiają na zniszczonych łódzkich elewacjach zdecydowanie wymagających renowacji. Czy w tego typu performansie dopatrujecie się wartości artystycznych, czy odbieracie go wyłącznie jako akt wandalizmu?