To be continued…

Sztuka ulicy w dalszym ciągu wywołuje mieszane uczucia społeczne i budzi sporo kontrowersji. Dawniej utożsamiana z każdym napisem umieszczonym nielegalnie na ścianach cudzych nieruchomości, dziś często wpisuje się w krajobraz współczesnego miasta stając się elementem miejskiej kultury. Problem w postrzeganiu graffiti wynika z faktu, że w dalszym ciągu powstają projekty o dyskusyjnych walorach artystycznych, które najzwyczajniej w świecie kłują w oczy, z drugiej strony zaś wiele realizacji przyciąga uwagę przechodniów i pasuje wizualnie do miejsca swojego powstania. Na samych twórcach spoczywa ciężar by sztuka ulicy postrzegana była jako wartościowy głos, ekspresja artystyczna, a nie jako niepokojąca plaga, która spadła na nasze miasta. Patrząc na uliczne graffiti nie powinno być wątpliwości, że jest sztuką, a nie przypadkiem kolejnym aktem wandalizmu.

Reklamy

Dziewczyna z bananem

Z końcem kwietnia bieżącego roku rozgorzała afera wokół usunięcia z ekspozycji Muzeum Narodowego w Warszawie prac dwóch polskich artystek współczesnych, Natalii LL ”Sztuka konsumpcyjna” (z 1972 roku) oraz wideo performance’u Katarzyny Kozyry pt. „Pojawienie się Lou Salome”(z 2005 roku). Zdaniem nowego dyrektora instytucji prof. Jerzego Miziołka prace były gorszące dla dzieci i młodzieży. Usunięcie prac z wystawy wywołało burzę w internecie oraz lawinę protestów oskarżających dyrekcję muzeum o zapędy cenzorskie. Na znak sprzeciwu powstały między innymi akcje happeningowe polegające na wspólnym jedzeniu bananów przed budynkiem muzeum oraz trend umieszczania w social mediach zdjęć osób konsumujących banany bezpośrednio nawiązujących do prac autorstwa Natalii LL usuniętych z wystawy. Pod wpływem nacisku opinii publicznej dyrektor Muzeum Narodowego podjął ostatecznie decyzję o dalszym eksponowaniu prac do dnia rozpoczęcia prac rearanżacyjnych, które rozpoczęły się z dniem dzisiejszym.

Tworzyłem

Strajk nauczycieli (tymczasowo zawieszony), dowodzi, że wielu grupom zawodowym w Polsce wcale się nie przelewa, a zarobki społeczeństwa są bardzo często nieadekwatne do pozyskanego wykształcenia i zawodowego doświadczenia. W przypadku nauczycieli zmiana profesji niestety nie jest rozwiązaniem, ponieważ ktoś ostatecznie musi kształcić nowe pokolenia młodych ludzi, stanowiących przyszłość naszego narodu. Nie wierzę, że młode pokolenie ludzi jest w stanie pozyskać wiedzę ogólną bez obowiązkowej edukacji szkolnej pod okiem wykształconych pedagogów. Nie trudno się domyślić, że wielu innym grupom zawodowym również nie odpowiadają warunki ich wynagrodzenia. Nie wszyscy jednak strajkują na ulicach, mimo że wydawałoby się, że są we względnie gorszej sytuacji życiowej. Jak dowodzą chociażby ostatnie wydarzenia, strajki paraliżują sprawne funkcjonowanie państwa. Wyobrażacie sobie taką perspektywę, że pewnego dnia nie możecie kupić pieczywa w sklepach, aby zaspokoić swój głód, a tydzień później toniecie w śmieciach na ulicach, bo postanowiła zastrajkować kolejna grupa zawodowa? Kultura i sztuka zdają się być na szarym końcu łańcucha potrzeb ogółu społeczeństwa. Pewnie mało kto potraktowałby poważnie protest artystów poza samymi strajkującymi. Przykre, że we współczesnej Polsce tak wielu zdolnych ludzi musi porzucić marzenia życia ze swojego artystycznego talentu, na rzecz przyziemnej pracy dającej stałe środki do życia. Pozostaje tylko wierzyć, że może dożyjemy jeszcze takich czasów, że każdy będzie mógł wykonywać pracę sprawiającą mu satysfakcję i przyjemność, zgodną z jego predyspozycjami i za którą zostanie przede wszystkim godziwie nagrodzony.

Leaving Foreverland

W marcu 2019 roku na stacji HBO miała miejsce premiera filmu dokumentalnego pt. „Leaving Neverland”, w którym Wade Robson i Jimmy Safechuck, aktualnie dorośli już mężczyźni, prawie 10 lat po śmierci Michaela Jacksona opowiadają historie swych przyjaźni z Królem Popu. W trakcie rozmowy zdradzają mroczne sekrety tych relacji, potwierdzając oskarżenia o pedofilię, jakiej miał się na nich dopuścić muzyk w czasach ich niepełnoletności. Trudno przejść obok tych historii obojętnie. Jak w obliczu ich opowieści aktualnie podejść do muzyki autorstwa Jacksona? Czy wypada jej słuchać, czy idąc śladem wielu stacji radiowych i telewizyjnych należy ją zbojkotować? Czy mieliście już okazję zapoznać się z dokumentem „Leaving Neverland”? Czy zmienił on Wasz stosunek do twórczości Michaela Jacksona?

Srebrny medal Satyrykonu 2019 trafia do…

Dnia 23. lutego jury „Międzynarodowej Wystawy Satyrykon 2019” ogłosiło wyniki tegorocznej edycji konkursu. Wpłynęły na niego 1933 prace, od 539 autorów/satyryków z 52 krajów świata. Mój odbiór werdyktu jury zakłócił niestety niezwykle istotny i zarazem skandaliczny fakt, że przewodniczący jury prof. Eugeniusz Skorwider przyznał nagrodę srebrnego medalu wraz z nagrodą pieniężną w wysokości 5.500 zł asystentowi swojej II pracowni Plakatu Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu Szymonowi Szymankiewiczowi. Na informację demaskującą kulisy przyznawania nagród na tegorocznej edycji legnickiego Satyrykonu natrafiłem czytając jeden z komentarzy na oficjalnym fanpage’u konkursu, do którego oczywiście sami organizatorzy nawet nie raczyli się odnieść.

Konstytucja

11 kwietnia bieżącego roku poznamy opinię rzecznika generalnego Unijnego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie skargi Komisji Europejskiej na zmiany szeroko rozumianego sądownictwa w Polsce, jakie wprowadził w życie w ubiegłym roku obecny rząd i popierająca go większość sejmowa. Komisja poddała w wątpliwość niezależność polskich sądów, niezawisłość sędziów oraz zwróciła uwagę na dyskryminacje ze względu na wiek wymuszającą przymusowe przejście w stan spoczynku sędziów po ukończeniu 65. roku życia. W całym sporze Polska podtrzymuje stanowisko, że organizacja sądów to kompetencja krajowa i oficjalnie odrzuca zastrzeżenia Komisji Europejskiej. Inspiracji do stworzenia rysunku należy oczywiście szukać w obrazie Jana Matejki z 1866 pt. „Rejtan – Upadek Polski”, który przedstawia protest Tadeusza Reytana przeciwko I rozbiorowi Polski na Sejmie Rozbiorowym oraz w plakacie autorstwa Luki Rayskiego pt.”Konstytucja”, który stał się symbolem protestów w obronie wymiaru sprawiedliwości.

Polub tę stronę, aby okazać swoje zainteresowanie.

Spośród grona moich wszystkich znajomych z szeroko pojętych kręgów artystycznych moje zaproszenie do polubienia fanpage’a „Co z tą Sztuką?” przyjęło 35% osób. Wydawałoby się, że znajomi, którym nie są obce zagadnienia, odwołania z historii sztuki i wiadomości kulturalne, w ramach artystycznej solidarności powinni być bardziej skłonni wesprzeć tego typu inicjatywę i okazać swoje zainteresowanie. Jak jednak pokazują statystyki, koledzy/koleżanki artyści skupieni na własnej działalności artystycznej lub dla odmiany sfrustrowani nieustannym brakiem weny, nie są wcale tacy chętni do okazania wsparcia innym „bo jeszcze broń Boże! komuś w przeciwieństwie do mnie wypali jakaś inicjatywa”. Bardziej chyba od całkowitej ignorancji irytują przypadki znajomych artystów/artystek, którzy bez żadnej krępacji zapraszają Cię do polubienia swojego fanpage’a mimo, że nie polubili wcześniej Twojego. Mam nieodparte wrażenie, że ta konkretna grupa znajomych po prostu przekłada wyższość swojej działalności artystycznej nad twórczość innych. Ich mylne mniemanie nie pokrywa się jednak najczęściej z rzeczywistością. Czy również odczuliście kiedyś podobną irytację na własnej skórze?

Na wrocławskiej ASP…

Inspiracją do stworzenia rysunku były falowo pojawiające się na przestrzeni ostatnich lat napisy na łódzkich murach zapoczątkowane w 2012 roku przez anonimowego młodego mężczyznę ukrywającego się ówcześnie pod pseudonimem Jan III Waza. Napisy z bardzo dużą dawką dowcipu zamiast rasistowskich tekstów i wulgaryzmów w humorystyczny sposób imitujące walkę kibiców dwóch zwaśnionych drużyn piłkarskich (RTS Widzew Łódź, ŁKS Łódzki Klub Sportowy) szybko podbiły serca internautów. Pomysł został podchwycony i kontynuowany przez późniejszych naśladowców z mniej lub bardziej śmiesznym rezultatem. Napisy przez lata pojawiały się i być może w dalszym ciągu okazyjnie pojawiają na zniszczonych łódzkich elewacjach zdecydowanie wymagających renowacji. Czy w tego typu performansie dopatrujecie się wartości artystycznych, czy odbieracie go wyłącznie jako akt wandalizmu?

Niezdrowe

W listopadzie bieżącego roku minęła 8. rocznica wprowadzenia zakazu palenia w lokalach gastronomicznych. Według danych GUS konsumpcja papierosów z legalnych źródeł na przestrzeni ostatnich 27 lat skurczyła się o prawie 40 procent. Mimo to z badań Ministerstwa Zdrowia wynika, że wskutek tytoniowego nałogu co roku w dalszym ciągu umiera nawet 67 tysięcy Polaków. Obrazkowe ostrzeżenia na paczkach, rosnące ceny, moda na zdrowy styl życia i restrykcyjne przepisy zakazu palenia w miejscach publicznych zaczynają przynosić coraz lepsze rezultaty. Jak jednak pokazują statystyki suma osób corocznie umierających z powodu chorób odtytoniowych jest nadal przerażająca. Czy macie jakieś pomysły, aby rynek palaczy jeszcze bardziej się skurczył?

Tymczasem u świeżo upieczonych absolwentów ASP…

To smutne, że absolwenci uczelni artystycznych po ukończeniu studiów nie mogą liczyć na solidną formę wsparcia ze strony macierzystej uczelni. Pępowina urywa się z obroną dyplomu i wówczas już samotnie muszą mierzyć się z rynkiem pracy, weryfikując wiedzę i umiejętności nabyte podczas edukacji wyższej z rzeczywistością, która niestety nie jest równie kolorowa. W starciu z codziennością, na własnej skórze przekonują się, że rynek pracy wcale nie czeka na nich z otwartymi rękoma, a zorganizowanie autorskiej wystawy lub udział w wystawie zbiorowej bez kontaktów i patronatu uczelni wyższej jest niezwykle trudnym osiągnięciem. Odbijanie się od drzwi galerii w większości przypadków jest niemal nieuniknione i ostatecznie skazane na niepowodzenie. Na Akademii Sztuk Pięknych / Uniwersytecie Artystycznym tymczasem życie biegnie po staremu. Wykładowcy promują się na kolejnych wystawach w towarzystwie nowych studentów, dla których stanowi to w danym momencie nie lada wyróżnienie. Nie zwracają wówczas uwagi, że stanowią zaledwie tło dla artystycznych poczynań swoich profesorów, skupionych w większości przypadków na swoim wybujałym ego. Rozemocjonowani udziałem w kolejnych wystawach, rozwojem swojego artystycznego CV wierzą, że po ukończeniu studiów ta sielanka będzie w dalszym ciągu trwać, jednak jak się później okazuje niestety nie trwa. Byli wykładowcy z każdym miesiącem coraz bardziej zapominają o swoich byłych podopiecznych, mimo niezwykle serdecznych relacji w trakcie studiów, nie śledzą ich artystycznych poczynań, nie zapraszają do udziału w nowych wystawach, nawet tych rocznicowych, nie oferują jakiejkolwiek formy wsparcia. Wydawałoby się, że każda uczelnia powinna promować sylwetki swoich najzdolniejszych absolwentów, nawet po ukończeniu studiów, jednak jak się okazuje nie jest to w interesie profesorów z uczelni artystycznych, którzy prawdopodobnie nie chcą tworzyć dla siebie jeszcze większej konkurencji na rynku sztuki, mimo, że sami nie osiągnęli na nim większych sukcesów. Wielu absolwentów zrażonych niepowodzeniami w próbie zaistnienia, ostatecznie porzuca marzenia o karierze artystycznej i skupia się na rutynie dnia codziennego. Widok marnujących się talentów, niewłaściwie spożytkowanego potencjału jest zjawiskiem smutnym, ale niestety powszechnym w kręgach artystycznych, a przecież wszystko mogłoby wyglądać zupełnie inaczej.