Z wielkim zaciekawieniem, a zarazem z przerażeniem obserwuję rozwój sztucznej inteligencji i jej wpływu na branżę graficzną i sztukę. Dotychczas za twórczością artystyczną najczęściej szedł rozpoznawalny styl, warsztat i pomysłowość. Aktualnie sztuczna inteligencja jest w stanie podrobić styl każdego artysty i tworzyć pomysłowe prace w rozpoznawalnym dla niego stylu. Zaciera się granica, czy dana praca rzeczywiście wyszła spod ręki danego twórcy, czy tylko go imituje. Poprzez powszechną dostępność narzędzi AI nawet osoba nieposiadająca nawet najmniejszego talentu artystycznego, może być „artystą” i tworzyć cyfrowe obrazy, muzykę i wideo pewnie często z o wiele lepszym efektem niż dyplomowany artysta z dużym dorobkiem artystycznym i doświadczeniem. Oczywiście efekty generowane przez sztuczną inteligencję zostawiają aktualnie jeszcze często sporo do życzenia, jednak technologia cały czas się rozwija, co niesie za sobą coraz lepsze efekty pracy AI. Co przyniesie przyszłość? Aż strach się bać 🙂.
Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się, jak mogłaby wyglądać współczesna wersja kariatyd, znanych już ze starożytnej Grecji podpór architektonicznych charakterystycznych dla porządku jońskiego, to już do Was spieszę ze swoim najnowszym rysunkiem.
Klasyczne postaci kobiece, dźwigające na głowie elementy architektoniczne budowli, takie jak gzyms, balkon lub nadwieszoną kondygnację budynku, spełniające funkcję kolumny, na potrzeby rysunku zastąpione zostały „mocno wyrzeźbionymi” posągami kulturystek, które wyglądają jakby były gotowe zrobić serię przysiadów z całą świątynią na głowie :).
Co sądzicie o zaproponowanej przeze mnie wersji? Czy budowla nie wygląda od razu bardziej monumentalnie :)?
Symbol pokoju, a kiedyś znak nadziei, czystości i dobra, ginie dziś w hałasie wojen, wśród krzyku i zgliszczy. To, co miało łączyć, zostaje „pożarte” przez brutalną codzienność, przez obojętność i strach. Rosnąca liczba konfliktów, napięcia geopolityczne, rozmowy o pokoju kończące się kolejną falą przemocy, rekordowe wydatki na zbrojenia, spadek zaufania do instytucji międzynarodowych. Współczesna kondycja globalnego pokoju naprawdę nie napawa optymizmem. Warto jednak pamiętać, że trwały pokój nie przyjdzie sam. Trzeba go budować krok po kroku, czasem bardzo niepewnie, ale konsekwentnie. Pokój jest możliwy, ale gdy postawimy dobro wspólne ponad krótkoterminowe interesy. Warto wierzyć, że nawet najmniejszy gest dobra może ocalić jego sens.
11. września 2001 roku dokonano serii ataków terrorystycznych na terytorium Stanów Zjednoczonych za pomocą uprowadzonych samolotów. Ataki skierowane były na znane obiekty na terenie USA, między innymi na wieże World Trade Center (Światowe Centrum Handlu). Oficjalnie przyjmuje się, iż wieże uległy zawaleniu poprzez naruszenie stalowej konstrukcji nośnej budynków w wyniku uderzenia samolotów, a następnie na skutek intensywnych pożarów zainicjowanych przez eksplodujące paliwo lotnicze. Ostatecznie w zamachu zginęło około 3000 osób. Winą za zamachy obarczono organizację al – Kaida dowodzoną przez Osamę bin Ladena, który w 2004 roku za pośrednictwem arabskiej telewizji satelitarnej Al – Dżazira oficjalnie wziął na siebie odpowiedzialność za zamachy i zagroził ich powtórzeniem. Rysunek nawiązując do wydarzeń z 11 września 2001 roku podejmuje problem terroryzmu, który w istotny sposób zagraża pokojowi na świecie. Pokój na rysunku symbolizowany jest przez charakterystyczny gest dłoni, spopularyzowany podczas II wojny światowej przez brytyjskiego premiera Winston’a Churchill’a używany następnie między innymi w protestach przeciwko wojnie w Wietnamie oraz przez kontrkulturę hipisów jako znak pokoju.
Stany Zjednoczone bez wątpienia odgrywają kluczową rolę w światowej polityce. Od dekad kreują się na globalnego strażnika pokoju, deklarując obronę demokracji i praw człowieka. Jedni widzą w nich obrońców demokracji, inni zaś gracza stawiającego interes USA ponad globalnym pokojem. Czy w dobie współczesnych działań zbrojnych, takich jak konflikt izraelsko-palestyński, czy też inwazja Rosji na Ukrainę ich działania na rzecz pokoju można uznać za efektywne i w pełni sprawiedliwe?
Stany Zjednoczone od lat są kluczowym sojusznikiem Izraela. Wspierają go finansowo, militarne oraz polityczne. Choć USA deklarują poparcie dla rozwiązania konfliktu izraelsko-palestyńskiego, ich działania – w tym blokowanie rezolucji ONZ krytycznych wobec Izraela – są odbierane jako brak równowagi. Czy można mówić o realnym dążeniu do pokoju, jeśli jedna ze stron konfliktu jest otwarcie faworyzowana?
W przypadku wojny na Ukrainie Stany Zjednoczone pełnią rolę lidera wsparcia militarnego i finansowego. Dostarczają broń, wspierają sankcje przeciwko Rosji i angażują się dyplomatycznie. Dla wielu to przejaw solidarności i obrona porządku międzynarodowego. Inni zauważają jednak, że motywacją może być również interes geopolityczny i osłabienie wpływów Rosji, a nie tylko altruistyczne cele.
Rysunek inspirowany Statuą Wolności – nieoficjalnym symbolem wolności Nowego Jorku i Stanów Zjednoczonych oraz rzeźbą Temidy greckiej tytanidy sprawiedliwości, naturalnych i boskich praw, zwyczajów, zgromadzeń oraz wyroczni sprzed budynku sądowego im. królowej Elżbiety II w Brisbane w Australii.
Obietnice wyborcze to nieodłączny element reklamowo-agitacyjnej retoryki wyborczej mający na celu przekonanie wyborców do oddania na nich swojego głosu. Niestety najczęściej są one elementem manipulacji bez intencji realizacji deklaracji po zwycięstwie wyborczym. Jako, że nie są one umowami cywilnymi i nie mają określonych zobowiązań prawnych, przy braku ich realizacji wyborcy nie mają narzędzi prawnych do ich egzekwowania. A szkoda…
Rysunek inspirowany baśnią „Cudowna lampa Alladyna” ze zbioru baśni, podań, legend i anegdot „Księga tysiąca i jednej nocy” z IX–X w.
Rysunek nawiązuje do rzeźb z sanktuarium Toshogu w Japonii, które obrazują stare japońskie przysłowie „nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego”. Interpretacja tego przysłowia z buddyjskiego punktu widzenia mówi, by nie szukać i nie wytykać błędnych czynów i słów innych ludzi, a wyplenianie zła zacząć od siebie. W kulturze zachodniej zaś takiego typu przedstawienie jest czasem przewrotnie interpretowane jako ciche przyzwolenie na zło przez odwracanie od niego oczu, a wręcz symbol zmowy milczenia w organizacjach przestępczych. Rzeźby trzech małp znane z pierwowzoru, na potrzeby rysunku zastąpione zostały nosaczami sundajskimi bardzo dobrze znanymi szerszej publice z internetowych memów, gdzie stanowią jedno z wyobrażeń typowego „polskiego Janusza”, czyli osoby przejawiającej stereotypowe negatywne cechy wszystkich Polaków zebrane w jednej pigułce. Czy drobna zmiana, bądź mały krok może doprowadzić nas do lepszego życia? Czy na zmianę perspektywy z jaką podchodzimy do życia nigdy nie jest za późno?
Wielu artystów prowadząc fanpage na Facebooku premierowo dzieli się ze światem swoją twórczością. Wielu z nich przez lata udało się zebrać naprawdę pokaźną grupę obserwatorów. Publikując nowe posty to chyba naturalne, że liczą, że jak najwięcej osób z grupy ich obserwatorów wejdzie w interakcje z ich nowym postem zostawiając reakcję, komentarz lub też udostępnienie. Tymczasem okazuje się, że nowy post zamiast zostać wyświetlony wszystkim obserwatorom danego fanpage’a dociera zaledwie do bardzo małej grupy odbiorców. Twórcy zrezygnowani wynikami oglądalności i marnej interakcji, mający świadomość, ile pracy włożyli w stworzenie danego projektu często w końcu naginają się praktykom Facebooka i decydują się na wymuszoną opcję poszerzenia zasięgu swego posta za pomocą postu sponsorowanego, finansując coraz to większą zachłanność portalu, który świadomie tnie zasięgi postów, by następnie naciągać twórców na swoją płatną usługę.
Główny twórca serwisu społecznościowego Facebook został przedstawiony na rysunku w opatrzonej już w mediach wersji, gdyż bałem się, że jego aktualny wizerunek może nie być jeszcze dla wszystkich rozpoznawalny, przez co rysunek straciłby na swojej czytelności.
Często zestawiając nazwiska zwycięzców konkursów plastycznych z nazwiskami jurorów, dostrzegamy łańcuchy wzajemnych powiązań. Organizator konkursu zapraszając wybranych specjalistów w danej dziedzinie do sędziowskiego składu jury, najczęściej liczy zapewne na profesjonalną, obiektywną i uczciwą ocenę nadesłanych projektów, a tu po raz kolejny na szkodę dla renomy powtarzających się często cyklicznie konkursów wkrada się prywata, a za nią nieuczciwe nagradzanie „swoich ludzi”. Jest to bardzo przykre i zarazem krzywdzące dla innych uczestników, którzy biorąc uczciwy udział w konkursach, nie mając świadomości tego typu praktyk, często podobnie jak sami organizatorzy. Na przestrzeni lat podczas ponownego sędziowania w konkursach, nieuczciwi jurorzy wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję, budowali kariery „swoich ludzi”, ubarwiając je kolejnymi sukcesami. Stosując system ”raz ja nagrodzę Ciebie, innym razem Ty mnie” wzajemnie po przyjacielsku ubarwiali swoje życiorysy.
Piętnowanie takich przypadków na forum, najczęściej traktowane jest przez organizatorów jako personalny atak. Najczęściej nie mogą uwierzyć w to, że jeden z jurorów mógł narzucić innym członkom jury swoją wolę przy wyborze zwycięskiego lub też zwycięskich projektów. Jednak ostateczne wyniki konkursów mówią same za siebie, a ja w takie przypadki na pewno nie uwierzę. Częstą praktyką organizatorów broniących swych racji jest również próba ośmieszenia osoby nagłaśniającej szemrane werdykty, sugerując, że na pewno jest sfrustrowanym uczestnikiem konkursu, który nie potrafi pogodzić się z przegraną i uznać wyższości zwycięskiego projektu. Wiele osób bez odpowiedniego zagłębienia się w temat zapewne będzie w stanie w to uwierzyć.
Czy mimo wszystko piętnowanie tych nieuczciwych werdyktów ma sens? Uważam, że tak, bo bez uczciwej oceny projektów/prac uczestnictwo w tego typu konkursach całkowicie traci sens.
Pozostaje wierzyć, że tego typu nieuczciwe praktyki jurorów, któregoś dnia zostaną bezsprzecznie zdemaskowane i w przyszłości ze względu na kompromitujące ich potwierdzone oskarżenia nie będą już brani pod uwagę jako potencjalni członkowie jury, a w konkursach będą w końcu uczciwie nagradzane projekty, które rzeczywiście na to zasługują.
O tym, jak funkcjonują galerie sztuki i instytucje kultury w Polsce wiedzą najlepiej ci, co albo odbili się od ich drzwi, bezskutecznie chcąc zaprezentować światu swoją twórczość, na odchodne słysząc o zaplanowanym na parę lat do przodu programie lub ci, którzy dostąpili tego zaszczytu 🙂 ale w ostatecznym rozrachunku nic na tym nie zyskali, poza stratami materialnymi, które pociągnęła za sobą organizacja całego wydarzenia. Artyści przeważnie nawet nie mają co marzyć o honorarium za wypożyczenie swoich prac, mimo że z własnej kieszeni muszą pokryć między innymi koszt wydruku oraz oprawy prac, organizacji wernisażu (zakup wina oraz napojów bezalkoholowych, przekąsek itp.). W tym samym czasie sama instytucja, mimo że nie partycypuje w kosztach organizacji całej wystawy poza udostępnieniem przestrzeni wystawienniczej (za którą w licznych przypadkach musi również zapłacić sam twórca), dostaje niemałą dotację z urzędu miasta lub z innej puli na promocję lokalnych twórców. Pozyskane środki w rzeczywistości przeznaczane zostają na utrzymanie obiektu oraz pracujących w niej pracowników, zamiast przysłużyć się samym twórcom i zrekompensować im wszystkie koszty, jakie ponoszą podczas organizacji danego eventu, bo jak nietrudno się domyśleć sama prezentacja prac we wnętrzu danej instytucji kultury/galerii sztuki nie przynosi artystom sławy oraz intratnych kontaktów biznesowych, więc o jakimkolwiek zwrocie kosztów ostatecznie nie ma mowy.