Kto da więcej?

Mimo trudnej sytuacji związanej z pandemią Covid-19 rynek sztuki ma się naprawdę bardzo dobrze, na co wskazują chociażby polskie czerwcowe rekordy aukcyjne. 1 czerwca 2021 za kwotę 4 080 000 zł zostaje sprzedany jeden z ostatnich obrazów zmarłego w 2011 roku polskiego malarza i grafika Romana Opałki z programu „OPALKA 1965/1 – ∞”. Dzień później pada kolejny rekord, w którym za sumę 6 962 000 zł zostaje zakupiony przez prywatnego kolekcjonera obraz z 1872 r. autorstwa Jana Matejki pt. „Portret prof. dr. Karola Gilewskiego”. Tymczasem zagranicą na początku czerwca włoski artysta Salvatore Garau sprzedaje za nieco skromniejszą sumę 15 tys. euro (ok. 67 tys. zł) swoją niewidzialną rzeźbę pt. „Io sono”(z języka włoskiego „Jestem”) nie zgadzając się z powszechnymi zarzutami, że jego rzeźba nie istnieje, uważając, że jest próżnią, a próżnia to przecież przestrzeń pełna energii. Jedynym namacalnym dowodem zakupu pracy włoskiego artysty w ostateczności okazuje się certyfikat autentyczności. Z wielką ciekawością pozostaje wypatrywać kolejnych newsów z czerwcowych aukcji rynku sztuki 🙂

1931-2011

W sierpniu 2017 roku minie 6 lat od śmierci Romana Opałki, polskiego malarza, grafika, jednego z najbardziej znanych polskich artystów na świecie. W 2010 roku w domu aukcyjnym Sotheby’s nabyto jego 3 obrazy za sumę ponad 3 milionów (w przeliczeniu na polskie złote), co uczyniło go ówcześnie najdroższym żyjącym polskim artystą.15 grudnia 2016 roku w domu aukcyjnym DESA Unicum odbyła się rekordowa aukcja polskiej sztuki po 1945 r. na której sprzedano obraz Opałki z cyklu „1965/1 – ∞” za 2 300 000 zł. Najwyższa zlicytowana dotychczas cena również za dzieło tego samego artysty w grudniu 2014 roku wynosiła 2 015 500 zł. Ceny osiągane na aukcjach z pewnością świadczą o niesłabnącym zainteresowaniu twórczością artysty, a w szczególności cyklem „1965/1 – ∞” w którym przez 46 lat dokumentował on upływający czas poprzez malowanie na płótnie kolejnych rzędów cyfr, każdą liczbę dodatkowo wymawiając i nagrywając cały proces na taśmie magnetofonowej. Do skończonego obrazu dodawał swoje aktualne zdjęcie. Przed śmiercią powiedział, że maluje liczbę “pięć milionów sześćset cztery tysiące i coś tam”.

Kiedyś się przeliczy!

Temat rysunku stanowi najsłynniejszy cykl polskiego malarza, grafika Romana Opałki „1965/1-nieskończoność”. Artysta białą farbą zapisywał na płótnie szeregi liczb. Robił to początkowo na czarnym płótnie, które zmienił następnie na szare, a od 1972 roku stopniowo je rozjaśniał. Wymawiał każdą z liczb, rejestrując cały proces na taśmie magnetofonowej. Do skończonego obrazu dodawał swoje aktualne zdjęcie. Cykl obrazów wraz z serią fotografii jest już aktualnie dziełem zamkniętym z powodu śmierci artysty 6 sierpnia 2011 roku.