Obiecuję spełnić każde Twoje życzenie

Obietnice wyborcze to nieodłączny element reklamowo-agitacyjnej retoryki wyborczej mający na celu przekonanie wyborców do oddania na nich swojego głosu. Niestety najczęściej są one elementem manipulacji bez intencji realizacji deklaracji po zwycięstwie wyborczym. Jako, że nie są one umowami cywilnymi i nie mają określonych zobowiązań prawnych, przy braku ich realizacji wyborcy nie mają narzędzi prawnych do ich egzekwowania. A szkoda…

Rysunek inspirowany baśnią „Cudowna lampa Alladyna” ze zbioru baśni, podań, legend i anegdot „Księga tysiąca i jednej nocy” z IX–X w.

Trzy mądre małpy

Rysunek nawiązuje do rzeźb z sanktuarium Toshogu w Japonii, które obrazują stare japońskie przysłowie „nie widzę nic złego, nie słyszę nic złego, nie mówię nic złego”. Interpretacja tego przysłowia z buddyjskiego punktu widzenia mówi, by nie szukać i nie wytykać błędnych czynów i słów innych ludzi, a wyplenianie zła zacząć od siebie. W kulturze zachodniej zaś takiego typu przedstawienie jest czasem przewrotnie interpretowane jako ciche przyzwolenie na zło przez odwracanie od niego oczu, a wręcz symbol zmowy milczenia w organizacjach przestępczych. Rzeźby trzech małp znane z pierwowzoru, na potrzeby rysunku zastąpione zostały nosaczami sundajskimi bardzo dobrze znanymi szerszej publice z internetowych memów, gdzie stanowią jedno z wyobrażeń typowego „polskiego Janusza”, czyli osoby przejawiającej stereotypowe negatywne cechy wszystkich Polaków zebrane w jednej pigułce. Czy drobna zmiana, bądź mały krok może doprowadzić nas do lepszego życia? Czy na zmianę perspektywy z jaką podchodzimy do życia nigdy nie jest za późno?

Naruszenie praw autorskich

Od dłuższego już czasu mój facebook’owy fanpage „Co z tą Sztuką?” oraz komunikator Messenger zasypywane są wiadomościami e-mail od oszustów podszywających się pod amerykański konglomerat technologiczny Meta (zarządzający między innymi portalem Facebook). W swoich wiadomościach informują mnie między innymi o tym, że treści przeze mnie publikowane naruszają prawa autorskie, nawołując do weryfikacji tych oskarżeń poprzez kliknięcie odpowiedniego profesjonalnie utworzonego przycisku, który zapewne zhakowałby moje konto i wykorzystał je w nieznanych mi bardziej szczegółowo niecnych celach. Wiadomości wysyłane przez oszustów są na pierwszy rzut oka zazwyczaj naprawdę profesjonalnie sfabrykowane. Treści wiadomości są poprawne stylistycznie, bez podejrzanych błędów językowych, literówek itp. gaf. W skrzynce e-mail nadawca wiadomości wyświetlany jest skrótowo, w stylu: „Meta Support Business”, „Departament Zgodności Meta”, „Meta Ads Team”. Dopiero po rozwinięciu szczegółów adresata wiadomości ukazuje się dziwny pełny adres e-mailowy, z którego została wysłana wiadomość, nie pozostawiający złudzeń, że na pewno nie wysłał go zespół Mety. Zawsze bądźcie czujni co klikacie w internecie.

Problem techniczny

Wielu artystów prowadząc fanpage na Facebooku premierowo dzieli się ze światem swoją twórczością. Wielu z nich przez lata udało się zebrać naprawdę pokaźną grupę obserwatorów. Publikując nowe posty to chyba naturalne, że liczą, że jak najwięcej osób z grupy ich obserwatorów wejdzie w interakcje z ich nowym postem zostawiając reakcję, komentarz lub też udostępnienie. Tymczasem okazuje się, że nowy post zamiast zostać wyświetlony wszystkim obserwatorom danego fanpage’a dociera zaledwie do bardzo małej grupy odbiorców. Twórcy zrezygnowani wynikami oglądalności i marnej interakcji, mający świadomość, ile pracy włożyli w stworzenie danego projektu często w końcu naginają się praktykom Facebooka i decydują się na wymuszoną opcję poszerzenia zasięgu swego posta za pomocą postu sponsorowanego, finansując coraz to większą zachłanność portalu, który świadomie tnie zasięgi postów, by następnie naciągać twórców na swoją płatną usługę.

Główny twórca serwisu społecznościowego Facebook został przedstawiony na rysunku w opatrzonej już w mediach wersji, gdyż bałem się, że jego aktualny wizerunek może nie być jeszcze dla wszystkich rozpoznawalny, przez co rysunek straciłby na swojej czytelności.

Czego głośno nie mówią jurorzy konkursów plastycznych

Często zestawiając nazwiska zwycięzców konkursów plastycznych z nazwiskami jurorów, dostrzegamy łańcuchy wzajemnych powiązań. Organizator konkursu zapraszając wybranych specjalistów w danej dziedzinie do sędziowskiego składu jury, najczęściej liczy zapewne na profesjonalną, obiektywną i uczciwą ocenę nadesłanych projektów, a tu po raz kolejny na szkodę dla renomy powtarzających się często cyklicznie konkursów wkrada się prywata, a za nią nieuczciwe nagradzanie „swoich ludzi”. Jest to bardzo przykre i zarazem krzywdzące dla innych uczestników, którzy biorąc uczciwy udział w konkursach, nie mając świadomości tego typu praktyk, często podobnie jak sami organizatorzy. Na przestrzeni lat podczas ponownego sędziowania w konkursach, nieuczciwi jurorzy wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję, budowali kariery „swoich ludzi”, ubarwiając je kolejnymi sukcesami. Stosując system ”raz ja nagrodzę Ciebie, innym razem Ty mnie” wzajemnie po przyjacielsku ubarwiali swoje życiorysy.

Piętnowanie takich przypadków na forum, najczęściej traktowane jest przez organizatorów jako personalny atak. Najczęściej nie mogą uwierzyć w to, że jeden z jurorów mógł narzucić innym członkom jury swoją wolę przy wyborze zwycięskiego lub też zwycięskich projektów. Jednak ostateczne wyniki konkursów mówią same za siebie, a ja w takie przypadki na pewno nie uwierzę. Częstą praktyką organizatorów broniących swych racji jest również próba ośmieszenia osoby nagłaśniającej szemrane werdykty, sugerując, że na pewno jest sfrustrowanym uczestnikiem konkursu, który nie potrafi pogodzić się z przegraną i uznać wyższości zwycięskiego projektu. Wiele osób bez odpowiedniego zagłębienia się w temat zapewne będzie w stanie w to uwierzyć.

Czy mimo wszystko piętnowanie tych nieuczciwych werdyktów ma sens? Uważam, że tak, bo bez uczciwej oceny projektów/prac uczestnictwo w tego typu konkursach całkowicie traci sens.

Pozostaje wierzyć, że tego typu nieuczciwe praktyki jurorów, któregoś dnia zostaną bezsprzecznie zdemaskowane i w przyszłości ze względu na kompromitujące ich potwierdzone oskarżenia nie będą już brani pod uwagę jako potencjalni członkowie jury, a w konkursach będą w końcu uczciwie nagradzane projekty, które rzeczywiście na to zasługują.

Oszustwo na marszanda

O tym, jak funkcjonują galerie sztuki i instytucje kultury w Polsce wiedzą najlepiej ci, co albo odbili się od ich drzwi, bezskutecznie chcąc zaprezentować światu swoją twórczość, na odchodne słysząc o zaplanowanym na parę lat do przodu programie lub ci, którzy dostąpili tego zaszczytu 🙂 ale w ostatecznym rozrachunku nic na tym nie zyskali, poza stratami materialnymi, które pociągnęła za sobą organizacja całego wydarzenia. Artyści przeważnie nawet nie mają co marzyć o honorarium za wypożyczenie swoich prac, mimo że z własnej kieszeni muszą pokryć między innymi koszt wydruku oraz oprawy prac, organizacji wernisażu (zakup wina oraz napojów bezalkoholowych, przekąsek itp.). W tym samym czasie sama instytucja, mimo że nie partycypuje w kosztach organizacji całej wystawy poza udostępnieniem przestrzeni wystawienniczej (za którą w licznych przypadkach musi również zapłacić sam twórca), dostaje niemałą dotację z urzędu miasta lub z innej puli na promocję lokalnych twórców. Pozyskane środki w rzeczywistości przeznaczane zostają na utrzymanie obiektu oraz pracujących w niej pracowników, zamiast przysłużyć się samym twórcom i zrekompensować im wszystkie koszty, jakie ponoszą podczas organizacji danego eventu, bo jak nietrudno się domyśleć sama prezentacja prac we wnętrzu danej instytucji kultury/galerii sztuki nie przynosi artystom sławy oraz intratnych kontaktów biznesowych, więc o jakimkolwiek zwrocie kosztów ostatecznie nie ma mowy.

Konkurs na stanowisko asystenta

Temat osadzania swojej rodziny, partnerek/partnerów na stanowiskach asystenckich w uczelniach artystycznych, był już niejednokrotnie podejmowany na forum bloga/fanpage’u „Co z tą Sztuką?” Piętnowanie tego typu praktyk wydaje mi się jednak jak najbardziej zasadne i do momentu póki nic się realnie nie zmieni w tym temacie to warto cyklicznie o nim przypominać. W licznych wcześniejszych komentarzach pod postami poruszającymi ten temat wielu z Was pisało, że na innych uczelniach o zupełnie innym profilu sytuacja wygląda bardzo podobnie, co oczywiście niezwykle smuci i ukazuje prawdziwą skalę całego procederu.

Darmowe wino zawsze smakuje najlepiej

Wino to nieodłączny element każdego wernisażu inaugurującego wystawy artystyczne pomagający uczynić prezentowaną sztukę łatwiejszą w odbiorze, podobno również skutecznie redukujący zdiagnozowaną nietolerancję na sztukę współczesną. Czy podobnie jak bohater tego rysunku (którego personalia nie mogą zostać ujawnione ze względu na obowiązujące rozporządzenie o ochronie danych osobowych RODO), również uważacie, że smakuje najlepiej to finansowane przez samych twórców prezentujących szerszej publice swoją twórczość lub galerie sztuki zapraszające na otwarcia wystaw 🙂 ?

Jackson Polak

Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się jak wyglądałby Jackson Pollock amerykański malarz, przedstawiciel ekspresjonizmu abstrakcyjnego gdyby żył i tworzył w Polsce? To już spieszę ze swoim rysunkiem by zaspokoić Waszą ciekawość :). Czy podobnie jak ja uważacie, że artysta żyjąc w naszym społeczeństwie mógłby ulec popularnej modzie na tzw. ”polskiego Janusza”, w której królują między innymi podciągnięte białe skarpety w parze z klapkami lub sandałami, biały podkoszulek (tzw. „żonobijka”) oraz obowiązkowy wąs pod nosem? Rysunek inspirowany zdjęciem z 1949 r. autorstwa amerykańskiej fotografki i fotoreporterki Marthy Holmes.

Folie à deux

Rysunek zainspirowany oficjalnym plakatem do filmu „Joker: Folie à deux” reżyserii Todd’a Phillips’a. Stańczyk pojawiający się na moim rysunku zastępuje oryginalną postać Jokera, w którą w filmie wciela się Joaquin Phoenix. Jest to nawiązanie do tyłu okładki winylowego wydania najnowszej płyty Lady Gagi „Harlequin” na której wśród zabałaganionego pokoju na ścianie widnieje polski akcent w postaci obrazu autorstwa Jana Matejki pt. „Stańczyk”(1862 rok). Album Gagi zawiera utwory, które znalazły się na oficjalnej ścieżce dźwiękowej do filmu reżyserii Phillips’a, gdzie piosenkarka realizuje się również aktorsko, wcielając się w postać dziewczyny Jockera- Harley Quinn. Druga część filmu „Joker: Folie à deux” niestety nie udźwignęła ciężaru pierwszej obsypanej nagrodami części Jokera i trudno wypatrywać tu pozytywnych opinii. Czy mieliście okazję obejrzeć już tę filmową produkcję i podzielacie powszechną opinię, że jest filmową klapą? Czy też oczekujecie na jej pojawienie się na jednej z platform streamingowych, by przekonać się na własnej skórze, że jest klapą i nie warto było jej zobaczyć :)?