Jackson Pollock

Ze względu na to, że ostatnio w internecie jestem atakowany przez humorystyczne mashupy graficzne łączące gwiazdy ze świata muzyki, filmu i sportu w wyimaginowane postacie w formie fotomontażu, postanowiłem również zmierzyć się z tym tematem w swoim rysunku. Tak powstało połączenie Michael’a Jackson’a amerykańskiego artysty estradowego z Jackson’em Pollock’iem amerykańskim malarzem, przedstawicielem ekspresjonizmu abstrakcyjnego :).

Układ przedstawionej postaci nawiązuje oczywiście do skłonu antygrawitacyjnego, jednego z najbardziej rozpoznawalnych układów tanecznych Michaela Jacksona, który po raz pierwszy artysta zatańczył na swoim teledysku „Smooth Criminal” w 1987 roku. Polegał on na pochyleniu się do przodu pod kątem 45 stopni utrzymując całe ciało w prostej linii, bez odrywania stóp od ziemi.

Początkowo używał do tej sztuczki uprzęży i linek, później zaś specjalnych butów z wycięciem w obcasie, które zahaczały o przygotowane wcześniej zaczepy na scenie. Sam pomysł zaczerpnął z przygotowań astronautów do pracy w warunkach nieważkości.

Prawdziwy talent zawsze się obroni.

Jak wiadomo nie od dziś, światem rządzą układy, znajomości. Rozumiem potrzebę pomocy swoim najbliższym, jednak w przypadku osadzania swojej rodziny, partnerek / partnerów na stanowiskach asystenckich w swojej pracowni lub też w pracowniach „po sąsiedzku” u swojego kolegi na uczelniach artystycznych, dany profesor narażony jest na śmieszność. Mimo upływu czasu nadal nic nie zmieniło się w tym temacie i do tej pory istnieją liczne przypadki takich zależności. W niektórych kręgach na przestrzeni dziejów powstały wręcz swoiste drzewa genealogiczne członków rodzin obejmujących po sobie posady.

Synek, to trzeba na spokojnie usiąść i pomyśleć…

Inspirację dla rysunku stanowiła rzeźba autorstwa francuskiego rzeźbiarza Auguste’a Rodina pt. „Myśliciel” z 1880 roku. Postać zamyślonego mężczyzny, zmagającego się z przejmującym wewnętrznym konfliktem zastąpił bohater internetowych memów „Nosacz Janusz”, który zdaje się mierzyć z równie poważnym tematem. Mimo, że na co dzień to nosacz sundajski (gatunek ssaka naczelnego z podrodziny gerez w obrębie rodziny koczkodanowatych wyróżniający się charakterystycznym nosem), w internecie jest jednym z wyobrażeń typowego „polskiego Janusza”, czyli osoby przejawiającej stereotypowe negatywne cechy wszystkich Polaków zebrane w jednej pigułce.

Kryptonim Matrioszka

#FuckPutin #putinchuj #IdiNaChuj #StandWithUkraine

Rysunek nawiązuje do „Konia trojańskiego” zbudowanego podczas wojny trojańskiej (XIII/XII wiek p.n.e.) wielkiego drewnianego konia, w którym ukryli się wojownicy greccy w czasie zdobywania Troi, pozorując jednocześnie odstąpienie od oblężenia. W moim rysunku poruszającym temat zbrojnej inwazji Rosji na Ukrainę „konia trojańskiego” zastąpiła matrioszka, rosyjska zabawka, złożona z drewnianych, wydrążonych w środku lalek, włożonych jedna w drugą. Czy będzie ona odpowiedzią Rosji na militarne wsparcie, jakiego udzielają Ukrainie państwa szeroko pojętego Zachodu? A tak bardziej na poważnie, z niecierpliwością czekam na całkowite wyczerpanie możliwości militarnych Rosji, ostateczne zatrzymanie wojennej machiny przez zjednoczony przeciwko agresorowi świat oraz wyczekiwany powrót do normalności.

Wolna Ukraina!

Gdy nie możesz zdecydować się na odpowiedni filtr zdjęcia…

Aktualnie w mediach społecznościowych wiele osób skrywa się za sztucznie wykreowanym za pośrednictwem filtrów i aplikacji wizerunkiem fałszującym rzeczywistość. „Cuda techniki” oferują natychmiastową satysfakcję użytkownikom, jednocześnie podkopując poczucie ich własnej wartości. Żyjąc iluzją zaczynają mylić prawdę z fikcją, mając wciąż nierealistyczne oczekiwania dotyczące piękna.

Inspirację do rysunku stanowiła twórczość polskiego malarza Jacka Malczewskiego, jednego z głównych przedstawicieli symbolizmu przełomu XIX i XX wieku. W rysunku wykorzystane zostały między innymi fragmenty obrazów „Autoportret z kwiatem koniczyny” 1909, „Chrystus i jawnogrzesznica” 1910, „Autoportret w białym stroju” 1914.

Bitcoiniarze

Temat kryptowalut wciąż budzi duże emocje. Jedni dopatrują się w nich możliwości ogromnego zarobku w krótkim czasie, inni zaś wyceniają je znacznie poniżej ich obecnej wartości. Gdyby ludzie darzyli zaufaniem panujące rządy, banki i instytucje finansowe z pewnością nie byłoby na nie takiego popytu. Przyczynił się do tego ogólnoświatowy kryzys gospodarczy na rynkach finansowych i bankowych, którego szczyt przypadł na lata 2008-2009. Poprzez destrukcyjne działania tradycyjnych banków i instytucji finansowych ludzie uznali, że dotychczasowy system był skorumpowany, a idea opcjonalnych środków płatniczych zyskała na popularności.

Rysunek inspirowany obrazem autorstwa francuskiego malarza Gustave’a Courbeta z 1849 pt. ”Kamieniarze”. Obraz został zniszczony w trakcie II wojny światowej w 1945 r. w czasie bombardowania niemieckiego Drezna przez lotnictwo brytyjskie (Royal Air Force) i amerykańskie (United States Army Air Forces).

WIO

Film pt. „IO” reżyserii Jerzego Skolimowskiego to polski kandydat do nagrody filmowej Oscar, która uznawana jest za najbardziej prestiżową nagrodę filmową przyznawaną corocznie przez Amerykańską Akademię Sztuki i Wiedzy Filmowej. Polska produkcja nominowana jest w kategorii najlepszy pełnometrażowy film międzynarodowy.

Film osobiście niestety nie rzucił mnie na kolana, na co skrycie liczyłem. W żadnym wypadku nie odbieram mu jednak walorów artystycznych i wbrew własnym odczuciom życzę by został doceniony w świecie. Czy film skradł serca członków Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej dowiemy się niebawem, bo już 13. marca na 95. ceremonii wręczenia Oscarów.

Pamiętaj malarzu młody

#dziwnypanzestocka #aukcjemłodejsztuki

Rysunek zainspirowany obrazem autorstwa Domenico Ghirlandaio, włoskiego malarza z okresu quattrocento, przedstawiciela szkoły florenckiej, pt. „Starzec i chłopiec” (lub „Starzec z wnukiem”) z 1490 roku. Tytułowy starzec w mojej grafice został przewrotnie zastąpiony postacią Andrása Arato, czyli gwiazdy internetowych memów, który znany jest szerszej publice jako „dziwny pan ze Stocka” lub „ukrywający ból Harold”.

Podmieniona w grafice postać pod sztucznie wymuszonym uśmiechem ubolewa nad obrazem współczesnych aukcji młodej sztuki, gdzie młodzi twórcy niestety w licznych przypadkach bezmyślnie kopiują na płótno jeden do jeden fotografie z płatnych lub darmowych baz zdjęć lub plagiatują fotografie twórców z zagranicy nadając im własne tytuły i sygnują je swym własnym nazwiskiem. Organizatorzy aukcji zamiast potępiać tego typu praktyki, często bez żadnej weryfikacji sprzedają obrazy nieświadomym kupcom. Cały proceder niejednokrotnie piętnowany był między innymi na facebookowym fanpage’u „Beka z młodej sztuki”. http://www.facebook.com/bekazmlodejsztuki

Mimo, że jestem przeciwny linczowaniu młodych twórców na forum, na starcie ich „artystycznych karier” za ich przysłowiowe błędy młodości, jestem jednak jak najbardziej za nagłaśnianiem tego typu zjawisk by się najzwyczajniej w świecie nie powtarzały. Nie chodzi o to, by ośmieszyć młodego adepta sztuki tak, by zła sława miała się za nim ciągnąć przez lata, lecz trochę go zawstydzić, by ostatecznie wyciągnął wnioski ze swojego postępowania, a najlepiej dobrze wyedukować na starcie by tego typu praktyki nigdy nie przyszły mu do głowy.

Piramida zwierząt 2022

Grafika jest dekompozycją instalacji rzeźbiarskiej autorstwa Katarzyny Kozyry (reprezentującej nurt krytyczny w polskiej sztuce najnowszej) z 1993 roku pt. „Piramida zwierząt” (inspirowanej opowieścią pt. „Muzykanci z Bremy” autorstwa Braci Grimm oraz rzeźbą z 1951 roku Gerharda Marcksa pod tym samym tytułem). Praca Kozyry od początku budziła duże kontrowersje, gdyż do jej wykonania artystka użyła martwego psa i kota oraz konia i koguta przeznaczonych na ubój. Zwierzęta nie zostały zabite dla celów realizacji pracy, lecz według autorki instalacji zostały już wcześniej przeznaczone na śmierć. Zostały wypchane i ustawione na sobie w formie piramidy od największego do najmniejszego zwierzęcia. Uzupełnienie całości stanowił wideofilm ukazujący ubój konia w rzeźni, który dla Kozyry był ilustracją problemu śmierci, który jest elementem codzienności, eliminowanej poza nawias ludzkiej percepcji tworząc zatuszowany i wyimaginowany obraz naszej rzeczywistości.

Podczas powstawania tego rysunku nie ucierpiało żadne zwierzę.

Niewidzialna wojna

„Niewidzialna wojna”, czyli najnowszy film „króla polskiego box office’a” i ”zbawcy polskiego kina” Patryka Vegi, będący jego autobiografią, zaliczył bolesne zderzenie z rzeczywistością. O ile kontrowersyjne tematy wcześniejszych produkcji Vegi, rzeczywiście mogły zaintrygować publiczność, to życie przekonanego o własnej wyjątkowości i talencie reżysera, który w filmie dał wyjątkowy upust swojej megalomanii nie wydało się dla widzów zbyt interesującym pomysłem na film. Mimo rozmaitych zabiegów marketingowych, mających na celu przyciągnięcie widzów na „Niewidzialną wojnę”, plan ostatecznie nie wypalił. Zaledwie tydzień po premierze kina stopniowo ograniczały pokazy filmu z powodu nikłego zainteresowania widowni by ostatecznie usunąć produkcję ze swojego repertuaru. Film „Niewidzialna wojna” w weekend otwarcia zgromadził przed ekranami kin zaledwie 30 tys. widzów, co jest fatalnym wynikiem w porównaniu do liczby widzów których wcześniej gromadził reżyser przed ekranami kin. W przypadku filmu „Pitbull. Niebezpieczne kobiety” było to ponad 760 tys. osób. Liczba publiczności zgromadzonej przed dużym ekranem nie była jednak nigdy wyznacznikiem jakości produkcji jego reżyserii, których poziom od czasu serialu „Pitbull” przez lata zdawał się drastycznie maleć. Co zdecydowanie potwierdzają recenzje krytyków jak i opinie widzów niepozostawiające na ostatniej produkcji suchej nitki.