Dżentelmen z łasiczką

Z końcem kwietnia bieżącego roku rozgorzała afera dotycząca licznych nieprawidłowości w sprawie zakupu za sumę 100 mln euro (z końcem grudnia 2016 roku) przez Państwo Polskie kolekcji należącej do Fundacji Książąt Czartoryskich. Zdaniem Tamary Czartoryskiej, córki Adama Karola Czartoryskiego, przewodniczącego fundacji, sprzedaż była nieakceptowalna i odbyła się nielegalnie. Według niej nie istniało zagrożenie, że kolekcja mogła opuścić kraj, gdyż oficjalnie nie można było jej sprzedać. Wyraziła przekonanie, że prokuratura i polski sąd powinny niezwłocznie przeprowadzić dochodzenie w tej sprawie. Minister Kultury Piotr Gliński uczestniczący w procesie zakupu kolekcji odebrał atak z jej strony jako „absolutne bzdury, insynuacje, kłamstwa…” grożąc, że wytoczy jej proces. Zdaniem Ministra Kultury zakup zabezpieczył interesy Polski wobec najcenniejszej kolekcji sztuki, w której skład wchodzi między innymi „Dama z łasiczką” autorstwa samego mistrza renesansu Leonarda da Vinci.

Reklamy

Elle a chaud au cul

Opatrzone z pozoru enigmatycznym tytułem L.H.O.O.Q. dzieło Marcela Duchamp’a odbierane było jako aluzja do domniemanego homoseksualizmu Leonarda da Vinci. Litery tytułu czytane z francuskiego „Elle a chaud au cul” („Ona ma gorący tyłek”) wraz z domalowaną przez artystę hiszpańską bródką i wąsikami ośmieszają kultowe i niemal uświęcone dzieło sztuki.

Czy Sztuka ma jeszcze szansę na ponowne odrodzenie?

Dama z łasiczką

Futro – produkt okupiony cierpieniem czujących stworzeń dla wielu osób jest symbolem luksusu. Czy ktokolwiek z nas zastanawia się ile niewinnych stworzeń musi zginąć, by zaspokoić ludzką próżność? Czy kraj, którego obywatele potrafią zauważać i ograniczać cierpienie zwierząt, ma szansę być bezpieczniejszy również dla nas samych?