Malarstwo współczesne

Malarstwo jako jedna z gałęzi sztuk plastycznych zmieniało się na przestrzeni wieków. Poszukiwanie odmiennych form wyrazu przyczyniło się do kształtowania nowych oryginalnych kierunków i niezwykłej różnorodności dzieł malarskich. Na przestrzeni wieków sztuka stawała się coraz bardziej śmiała i odważna. W obecnych czasach artyści liczyć mogą na ogromną swobodę, której w przeszłości zdecydowanie im brakowało. Aktualnie, nie widzą w sobie jedynie kogoś, kto pragnie żyć w biedzie po kres swych dni. Dzisiaj artysta, w tym malarz, nie jest jedynie rzemieślnikiem, jak to bywało kiedyś, ale jest odbierany jako interpretator świata, który nie musi się bać, że może urazić kogoś swoją wizją artystyczną. W końcu wszystko obecnie można wytłumaczyć prostym stwierdzeniem ”To jest sztuka, a sztuka nie zna granic”. Celem dzisiejszej sztuki jest zaskakiwanie odbiorcy, wzbudzanie emocji, nawet tych negatywnych oraz skłanianie do myślenia, chociaż na przykładzie wielu prac czasami trudno to jednoznacznie stwierdzić.
Przeciętny odbiorca sztuki aktualnie zestawiając obraz Jana Matejki „Bitwa pod Grunwaldem” (format 426 x 987 cm), który artysta malował przez 7 lat, z obrazem twórców z nurtu ekspresjonizmu abstrakcyjnego – color field painting lub action painting, z pewnością zastanawia się czy sztuka na pewno poszła we właściwym kierunku, i czy po drodze przypadkiem znacząco nie pobłądziła. Widząc ceny jakie na aukcjach osiągają współczesne obrazy zalewa go krew i nie chce wierzyć, że „takie coś” może mieć taką rynkową wartość i jest przedmiotem walki kolekcjonerów sztuki. „Przecież sam bym coś takiego namalował” powie zapewne niejeden. Rzeczywiście, obecnie granica między tym co jest sztuką, a co nie, wyraźnie się zatarła. Pozostaje jednak wierzyć, że sztuka wbrew powszechnej opinii jeszcze nie jeden raz nas czymś pozytywnie zaskoczy. W co szczerze wierzę.

Poco Ci cali Artyści włogule malują?

Jaka jest aktualna kondycja malarstwa? Czy społeczeństwo rzeczywiście woli dekorować ściany swych domów wydrukami na płótnie niż wesprzeć młodych, lokalnych twórców? Czy problem tkwi w cenach wystawianych na aukcjach prac, czy ich niesatysfakcjonującym przeciętnego odbiorcę poziomie, w którego gust bardziej trafia komercyjny, masowo powielany motyw? Czy gdyby markety budowlane zajmowały się dystrybucją oryginalnych prac malarskich młodych twórców w rozsądnych cenach byłyby one bardziej przystępne dla społeczeństwa, które nie byłoby zmuszane do poszukiwań obrazów w nienaturalnym dla nich środowisku galerii sztuki lub też aukcjach sztuki?