Problem techniczny

Wielu artystów prowadząc fanpage na Facebooku premierowo dzieli się ze światem swoją twórczością. Wielu z nich przez lata udało się zebrać naprawdę pokaźną grupę obserwatorów. Publikując nowe posty to chyba naturalne, że liczą, że jak najwięcej osób z grupy ich obserwatorów wejdzie w interakcje z ich nowym postem zostawiając reakcję, komentarz lub też udostępnienie. Tymczasem okazuje się, że nowy post zamiast zostać wyświetlony wszystkim obserwatorom danego fanpage’a dociera zaledwie do bardzo małej grupy odbiorców. Twórcy zrezygnowani wynikami oglądalności i marnej interakcji, mający świadomość, ile pracy włożyli w stworzenie danego projektu często w końcu naginają się praktykom Facebooka i decydują się na wymuszoną opcję poszerzenia zasięgu swego posta za pomocą postu sponsorowanego, finansując coraz to większą zachłanność portalu, który świadomie tnie zasięgi postów, by następnie naciągać twórców na swoją płatną usługę.

Główny twórca serwisu społecznościowego Facebook został przedstawiony na rysunku w opatrzonej już w mediach wersji, gdyż bałem się, że jego aktualny wizerunek może nie być jeszcze dla wszystkich rozpoznawalny, przez co rysunek straciłby na swojej czytelności.

Czego głośno nie mówią jurorzy konkursów plastycznych

Często zestawiając nazwiska zwycięzców konkursów plastycznych z nazwiskami jurorów, dostrzegamy łańcuchy wzajemnych powiązań. Organizator konkursu zapraszając wybranych specjalistów w danej dziedzinie do sędziowskiego składu jury, najczęściej liczy zapewne na profesjonalną, obiektywną i uczciwą ocenę nadesłanych projektów, a tu po raz kolejny na szkodę dla renomy powtarzających się często cyklicznie konkursów wkrada się prywata, a za nią nieuczciwe nagradzanie „swoich ludzi”. Jest to bardzo przykre i zarazem krzywdzące dla innych uczestników, którzy biorąc uczciwy udział w konkursach, nie mając świadomości tego typu praktyk, często podobnie jak sami organizatorzy. Na przestrzeni lat podczas ponownego sędziowania w konkursach, nieuczciwi jurorzy wykorzystując swoją uprzywilejowaną pozycję, budowali kariery „swoich ludzi”, ubarwiając je kolejnymi sukcesami. Stosując system ”raz ja nagrodzę Ciebie, innym razem Ty mnie” wzajemnie po przyjacielsku ubarwiali swoje życiorysy.

Piętnowanie takich przypadków na forum, najczęściej traktowane jest przez organizatorów jako personalny atak. Najczęściej nie mogą uwierzyć w to, że jeden z jurorów mógł narzucić innym członkom jury swoją wolę przy wyborze zwycięskiego lub też zwycięskich projektów. Jednak ostateczne wyniki konkursów mówią same za siebie, a ja w takie przypadki na pewno nie uwierzę. Częstą praktyką organizatorów broniących swych racji jest również próba ośmieszenia osoby nagłaśniającej szemrane werdykty, sugerując, że na pewno jest sfrustrowanym uczestnikiem konkursu, który nie potrafi pogodzić się z przegraną i uznać wyższości zwycięskiego projektu. Wiele osób bez odpowiedniego zagłębienia się w temat zapewne będzie w stanie w to uwierzyć.

Czy mimo wszystko piętnowanie tych nieuczciwych werdyktów ma sens? Uważam, że tak, bo bez uczciwej oceny projektów/prac uczestnictwo w tego typu konkursach całkowicie traci sens.

Pozostaje wierzyć, że tego typu nieuczciwe praktyki jurorów, któregoś dnia zostaną bezsprzecznie zdemaskowane i w przyszłości ze względu na kompromitujące ich potwierdzone oskarżenia nie będą już brani pod uwagę jako potencjalni członkowie jury, a w konkursach będą w końcu uczciwie nagradzane projekty, które rzeczywiście na to zasługują.

Oszustwo na marszanda

O tym, jak funkcjonują galerie sztuki i instytucje kultury w Polsce wiedzą najlepiej ci, co albo odbili się od ich drzwi, bezskutecznie chcąc zaprezentować światu swoją twórczość, na odchodne słysząc o zaplanowanym na parę lat do przodu programie lub ci, którzy dostąpili tego zaszczytu 🙂 ale w ostatecznym rozrachunku nic na tym nie zyskali, poza stratami materialnymi, które pociągnęła za sobą organizacja całego wydarzenia. Artyści przeważnie nawet nie mają co marzyć o honorarium za wypożyczenie swoich prac, mimo że z własnej kieszeni muszą pokryć między innymi koszt wydruku oraz oprawy prac, organizacji wernisażu (zakup wina oraz napojów bezalkoholowych, przekąsek itp.). W tym samym czasie sama instytucja, mimo że nie partycypuje w kosztach organizacji całej wystawy poza udostępnieniem przestrzeni wystawienniczej (za którą w licznych przypadkach musi również zapłacić sam twórca), dostaje niemałą dotację z urzędu miasta lub z innej puli na promocję lokalnych twórców. Pozyskane środki w rzeczywistości przeznaczane zostają na utrzymanie obiektu oraz pracujących w niej pracowników, zamiast przysłużyć się samym twórcom i zrekompensować im wszystkie koszty, jakie ponoszą podczas organizacji danego eventu, bo jak nietrudno się domyśleć sama prezentacja prac we wnętrzu danej instytucji kultury/galerii sztuki nie przynosi artystom sławy oraz intratnych kontaktów biznesowych, więc o jakimkolwiek zwrocie kosztów ostatecznie nie ma mowy.

Konkurs na stanowisko asystenta

Temat osadzania swojej rodziny, partnerek/partnerów na stanowiskach asystenckich w uczelniach artystycznych, był już niejednokrotnie podejmowany na forum bloga/fanpage’u „Co z tą Sztuką?” Piętnowanie tego typu praktyk wydaje mi się jednak jak najbardziej zasadne i do momentu póki nic się realnie nie zmieni w tym temacie to warto cyklicznie o nim przypominać. W licznych wcześniejszych komentarzach pod postami poruszającymi ten temat wielu z Was pisało, że na innych uczelniach o zupełnie innym profilu sytuacja wygląda bardzo podobnie, co oczywiście niezwykle smuci i ukazuje prawdziwą skalę całego procederu.

Darmowe wino zawsze smakuje najlepiej

Wino to nieodłączny element każdego wernisażu inaugurującego wystawy artystyczne pomagający uczynić prezentowaną sztukę łatwiejszą w odbiorze, podobno również skutecznie redukujący zdiagnozowaną nietolerancję na sztukę współczesną. Czy podobnie jak bohater tego rysunku (którego personalia nie mogą zostać ujawnione ze względu na obowiązujące rozporządzenie o ochronie danych osobowych RODO), również uważacie, że smakuje najlepiej to finansowane przez samych twórców prezentujących szerszej publice swoją twórczość lub galerie sztuki zapraszające na otwarcia wystaw 🙂 ?

Jackson Polak

Jeżeli kiedykolwiek zastanawialiście się jak wyglądałby Jackson Pollock amerykański malarz, przedstawiciel ekspresjonizmu abstrakcyjnego gdyby żył i tworzył w Polsce? To już spieszę ze swoim rysunkiem by zaspokoić Waszą ciekawość :). Czy podobnie jak ja uważacie, że artysta żyjąc w naszym społeczeństwie mógłby ulec popularnej modzie na tzw. ”polskiego Janusza”, w której królują między innymi podciągnięte białe skarpety w parze z klapkami lub sandałami, biały podkoszulek (tzw. „żonobijka”) oraz obowiązkowy wąs pod nosem? Rysunek inspirowany zdjęciem z 1949 r. autorstwa amerykańskiej fotografki i fotoreporterki Marthy Holmes.

Folie à deux

Rysunek zainspirowany oficjalnym plakatem do filmu „Joker: Folie à deux” reżyserii Todd’a Phillips’a. Stańczyk pojawiający się na moim rysunku zastępuje oryginalną postać Jokera, w którą w filmie wciela się Joaquin Phoenix. Jest to nawiązanie do tyłu okładki winylowego wydania najnowszej płyty Lady Gagi „Harlequin” na której wśród zabałaganionego pokoju na ścianie widnieje polski akcent w postaci obrazu autorstwa Jana Matejki pt. „Stańczyk”(1862 rok). Album Gagi zawiera utwory, które znalazły się na oficjalnej ścieżce dźwiękowej do filmu reżyserii Phillips’a, gdzie piosenkarka realizuje się również aktorsko, wcielając się w postać dziewczyny Jockera- Harley Quinn. Druga część filmu „Joker: Folie à deux” niestety nie udźwignęła ciężaru pierwszej obsypanej nagrodami części Jokera i trudno wypatrywać tu pozytywnych opinii. Czy mieliście okazję obejrzeć już tę filmową produkcję i podzielacie powszechną opinię, że jest filmową klapą? Czy też oczekujecie na jej pojawienie się na jednej z platform streamingowych, by przekonać się na własnej skórze, że jest klapą i nie warto było jej zobaczyć :)?

Krótki przewodnik po Akademii Sztuk Pięknych

Akademie Sztuk Pięknych rządzą się swoimi prawami. Najlepiej wie ten, kto przekonał się o tym na własnej skórze ;). Rysunek został zainspirowany viralowym filmem „Krótki przewodnik po hotelu” z platformy Tik Tok nakręconym przez hotel Elements Hotel & SPA w Świeradowie-Zdroju, który postawił na humorystyczną promocję swojego obiektu, z przymrużeniem oka, bijąc przy tym rekordy oglądalności w sieci. Filmikiem zainspirowało się wiele innych obiektów z branży hotelarskiej jak i spoza niej, tworząc powszechny trend w social mediach, który postanowiłem w swym rysunku nieco bardziej przewrotnie zinterpretować.

Żyję z malarstwa.

„TO SZTUKA ŻYĆ ZE SZTUKI!!!” głosi hasło jednego z moich rysunków z 2013 roku. Mimo upływu czasu wydaje się, że nic nie zmieniło się w temacie i w dalszym ciągu tylko nieliczni artyści posiadają komfort utrzymywania się ze sprzedaży swoich prac. Mimo smutnych realiów niektórzy „mistrzowie autopromocji” zdają się mimo to często naciągać i przekłamywać rzeczywistość tworząc na potrzeby social mediów wyimaginowany obraz zawrotnych karier artystycznych, gdzie dzieła wyprzedają się jak ciepłe bułeczki, a po nowy obraz ustawia się pod ich pracownią kolejka żądnych nowej sztuki klientów. Nie trudno się domyślić, że rzeczywistość nie wygląda już tak kolorowo jak ta serwowana przez nich w social mediach. Inspirację do stworzenia grafiki należy szukać oczywiście w obrazie „Autoportret z zabandażowanym uchem” z 1889 roku autorstwa Vincenta van Gogh’a.

Rzut talerzem

Inspiracji do stworzenia rysunku należy szukać w rzeźbie z V w. p.n.e. pt. ”Dyskobol” autorstwa Myrona, jednego z najwybitniejszych rzeźbiarzy greckich. Postać atlety rzucającego dyskiem została zastąpiona postacią Magdy Gessler – polskiej restauratorki, właścicielki oraz współwłaścicielki kilkunastu restauracji oraz osobowości telewizyjnej najlepiej znanej z programu „Kuchenne rewolucje” oraz z roli jurorki w programie „MasterChef”. Słynne już tłuczenie talerzy to oczywiście motyw dobrze znany widzom programu telewizyjnego „Kuchenne rewolucje”, w którym ekscentryczna restauratorka niejednokrotnie dawała upust swoim emocjom w odpowiedzi na poziom serwowanych dań, które miała przyjemność lub bardziej nieprzyjemność degustować w ramach programu 🙂