Czego NIE mówią: Profesorowie ASP

Z własnego doświadczenia wiem jak trudno zaprezentować swoją twórczość szerszej publice w galeriach sztuki oraz placówkach kulturalnych. Dyplom wyższej uczelni artystycznej bez odpowiednich znajomości w ogóle nie pomaga. Niezależnie od poziomu artystycznego, który sobą reprezentujesz, można bez końca odbijać się od drzwi galerii niezainteresowanych współpracą, na odchodne tłumaczących się zaplanowanym na parę lat do przodu programem. Z pewnością nie wpływa to najlepiej na morale absolwentów, którzy jeszcze jako studenci naiwnie wierzyli, że pozyskany dyplom w przyszłości otworzy, a przynajmniej uchyli przed nimi drzwi galerii sztuki. Tymczasem, dla odmiany, problemu z prezentowaniem swojej twórczości nie mają Profesorowie Akademii Sztuk Pięknych wraz z kadrą najbliższych współpracowników. Śledząc poczynania artystyczne swoich byłych Profesorów, widzę, że co chwila biorą udział w kolejnych wystawach zbiorowych, prezentacjach wydziałowych oraz organizują własne indywidualne ekspozycje. Udział w kolejnych wystawach wbrew pozorom wcale nie świadczy o ich wielkiej wybitności i płodności artystycznej. Mimo to kolejnych propozycji jak widać im nie brakuje. Czy udział w kolejnych prezentacjach artystycznych i pokazywanie w kółko tego samego w różnych konfiguracjach sprawia im jeszcze w ogóle jakąś satysfakcję? Na szczęście dla mnie i wielu twórców istnieje internet, który umożliwia nam podzielenie się z szerszą publiką swoją twórczością, bo gdybym miał liczyć na łaskawość galerii sztuki i placówek kulturalnych może nikt by nigdy nie usłyszał o „Co z tą Sztuką?”.

Wygnanie z Uniwersytetu Artystycznego

W czerwcu bieżącego roku po 2 letnim procesie sąd pracy uznał, że zwolnienie profesora Jarosława Kozłowskiego z Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu przez ówcześnie nowo wybranego rektora Wojciecha Horę w 2016 roku było niezgodne z prawem i zezwolił na ponowne przyjęcia profesora w szeregi uczelni. Powodem pozbawienia go pracowni i usunięcia z rady wydziału, podobnie jak w przypadku kilkunastu innych profesorów, było ukończenie przez nich 70. roku życia. Profesor Kozłowski został odsunięty od pracy w wyjątkowo gorącej atmosferze w trakcie zajęć ze studentami, na które wtargnęły władze uczelni. Studenci stając w obronie profesora zaczęli wówczas protestować wobec decyzji rektora. Prorektor, który usłyszał odmowę na prośbę o opuszczenie budynku przez osoby spoza uczelni, prosił zgromadzonych o wylegitymowanie się, grożąc wezwaniem policji. Pomimo werdyktu sądu o ponowne przywrócenie profesora Kozłowskiego na dotychczasową posadę, we wrześniu bieżącego roku w prasie ponownie pojawiają się słuchy o kolejnych zwolnieniach profesorów, którzy ukończyli 70. rok życia, a konkretnie o zamierzeniach likwidacji pracowni prof. dr hab. Izabelli Gustowskiej. W obronie artystki zostaje wystosowany list do rektora, a w październiku zwołany protest tajemniczej nieformalnej grupy artystyczno performatywnej „Żubrzyce Mówimy NIE”, który poruszał dodatkowy problem ilości zatrudnianych na uczelniach artystycznych kobiet, które stanowią ok. 20 procentową mniejszość pracowników uczelni artystycznych. Czy uważacie, że likwidowanie pracowni profesorów kończących 70. rok życia i wysyłanie ich na przymusową emeryturę jest odpowiednim rozwiązaniem, czy zupełnie się z tym nie zgadzacie?